PUCKOUT.pl

Hokej na lodzie. Wyniki, analizy, statystyki

Karne wyłoniły zwycięzcę. Udany start GieKSy w finale PK!

Foto: Marcin Nowak

Od zwycięstwa rozpoczęli hokeiści GKS-u Katowice zmagania w finałowym turnieju Pucharu Kontynentalnego. Podopieczni Jacka Płachty pokonali po rzutach karnych łotewską ekipę, HK Mogo 3:2. Bohaterem rzutów karnych okazał się być Bartosz Fraszki, który skutecznie wykorzystał 2 najazdy. W piątek zawodnicy GieKSy powalczą o Wielki Finał Pucharu Kontynentalnego z gospodarzami, Nottingham Panthers.

Mocne otwarcie

Pierwsza tercja należała od początku do podopiecznych Jacka Płachty i szybko znalazło to potwierdzenie. Już w pierwszej minucie po przejęciu gumy w tercji neutralnej świetnie urwał się Jean Dupuy, który po solowym rajdzie pięknie przymierzył przy lewym słupku bramki Mezsargsa i dał katowiczanom bardzo szybkie prowadzenie. Szybko zdobyta bramka dodatkowo zmotywowało hokeistów GieKSy, którzy raz za razem zagrażali łotyskiej bramce.

Najlepsze okazje na podwyższenie mieli Anderson i Koivusari. Pierwszy z wymienionych urwał się podczas gry w osłabieniu, lecz był faulowany w sytuacji sam na sam z łotewskim golkiperem. Sędziowie podyktowali rzut karny do którego podszedł właśnie Anderson, jednak Kanadyjczyk stracił gumę podczas najazdu i nic z tej okazji nie było. Z kolei Koivusari w sytuacji gdy dostał podanie miał przed sobą odkrytą bramkę, jednak jego strzał zakończył podróż jedynie na słupku.

Mistrzowie Łotwy w pierwszej odsłonie ograniczyli się do gry głównie z kontry i kilkukrotnie zagrozili bramce Jespera Eliasona, jednak szwedzki golkiper GieKsy nie pozwolił, by wynikło z tego cokolwiek niedobrego dla katowiczan, dzięki czemu na pierwszą przerwę, zwodnicy GKS-u zjeżdżali z jednobramkowym prowadzeniem.

Kary, kary i… kary

Druga odsłona stała zdecydowanie pod znakiem katowickich kar. Katowiczanie w tej odsłonie złapali, aż pięć kar i spędzili w osłabieniu prawie połowę tercji. Dwie z tych kar były za błędnie przeprowadzone zmiany.

To musiało się w końcu i zemścić i rywale znaleźli sposób na wyrównanie podczas gry w podwójnej przewadze. Po wygranym wznowieniu krążek szybko przewędrował do Kristena Ansonsa, który wystrzelił ze strefy około bulikowej i pokonał zasłoniętego jeszcze Eliassona, doprowadzając tym samym do wyrównania.

Podopieczni Jacka Płachty mieli jeszcze sporo osłabień do wybronienia w tej tercji, bo łapali karę za karą, ale poradzili sobie z resztą gier w osłabieniu. Przed ostatnią tercją mieliśmy zatem wynik remisowy 1:1, co zwiastowało ogromne emocje w trzeciej części spotkania.

Wyrównana końcówka

W trzeciej tercji GieKSiarze poniekąd wrócili do swojej gry z pierwszej tercji. Nie była to taka dominacja, jak w pierwszej części, ale katowiczanie znacząco przeważali i udało im się w końcu przełamać dobrze dysponowanego Mergazsa po raz drugi. Zawodnicy z Katowic otrzymali swoją pierwszą szansę gry w przewadze i w 50. minucie spotkania po raz drugi w tym spotkaniu na listę strzelców wpisał się Jean Dupuy i ponownie wyprowadził podopiecznych Jacka Płachty na prowadzenie.

Wydawało się, że po tej bramce hokeiści ze stolicy Górnego Śląska będą w stanie doprowadzić spotkanie do zwycięskiego końca, jednak tak się stało. Hokeiści HK Mogo nie poddali się i w swoich kontrach byli bardzo groźni i właśnie jedną z nich znów zakończyli bramką.

Gints Meija świetnie zjechał ze skrzydła do środka i perfekcyjnie uderzył z backhandu po raz kolejny sprawiając, że w tym meczu mieliśmy remis. Do końca spotkania obie ekipy miały jeszcze kilka dogodnych sytuacji ale wynik się już nie zmienił, a to oznaczało wielkie emocje związane z dogrywką.

Indywidualni bohaterzy dogrywki i karnych

W dogrywce obie ekipy skupiły się głównie na zabezpieczeniu tyłów. Katowiczanie znów mieli swoje okazje, Dupuy nie był daleki od hat-tricka ale jego strzał zatrzymał jeszcze Mergazs. Strzału Andersona już nie udało mu się powstrzymać, ale ten skończył trasę na słupku łotewskiej bramki. Wynik się już nie zmienił, więc do wyłonienia zwycięzcy potrzebna były rzuty karne.

W serii najazdów lepiej poradzili sobie zawodnicy GieKSy, którzy rozstrzygnęli o swoim zwycięstwie dopiero w 6. rundzie rzutów karnych. Trener Płachta na rzuty karne zdecydował się posłać Michała Kielera do bramki, a kluczową postacią serii najazdów okazał się być Bartosz Fraszki, który obydwie okazje zamienił na bramkę.

GKS gra o finał

W jutrzejszym spotkaniu hokeiści katowickiego klubu zmierzą się zatem z gospodarzami, ekipą Nottingham Panthers o zwycięstwo w grupie i przepustkę do Wielkiego Finału Pucharu Kontynentalnego. Początek tego starcia w piątek 16.01 o godzinie 20:00 w Motorpoint Arena.

GKS Katowice – HK Mogo 3:2 po rzutach karnych (1:0, 0:1, 1:1, 0:0, 3:2k.)
1:0 Jean Dupuy (00:55)
1:1 Kristers Ansons – Fenenko, Zelubovskis (34:06, 5/3)
2:1 Jean Dupuy – Verveda, McNulty (49:22, 5/4)
2:2 Gints Meija (51:15)
3:2 Bartosz Fraszko (65:00, decydujący rzut karny)

fot. Marcin Nowak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Prawa autorskie © Wszelkie prawa zastrzeżone | Puckout 2025 | Newsphere autorstwa AF themes