Porażka na własne życzenie. Węgrzy lepsi w dogrywce

foto: polskihokej.eu
W drugim meczu kontrolnym w Budapeszcie z reprezentacją Węgier, Polacy przegrali z „Madziarami” 2:3 po dogrywce. Biało-czerwoni prowadzili jeszcze na 31 sekund przed końcem spotkania, ale złapali dwie kary i dali rywalom szansę na obrócenie losów rywalizacji.
Reprezentanci Polski gorzej weszli w spotkanie, niż w ostatnich meczach. Po raz pierwszy Tomasa Fucika pokonali gospodarze w 8. minucie spotkania. Drogę do polskiej bramki znalazł Bence Stipsicz. Polacy byli w stanie odpowiedzieć jeszcze w pierwszej odsłonie za sprawą wyrównującej bramki Kamila Górny. Polski defensor skierował gumę do bramki w samej końcówce pierwszej odsłony.
Druga tercja nie przyniosła żadnych bramek. Obaj bramkarze wyśmienicie poradzili sobie z próbami oponentów. Na kolejne bramki musieliśmy czekać, aż do trzeciej odsłony. Jako pierwsi uderzyli w niej biało-czerwoni. Konkretnie uczynił to Jakub Lewandowski, kiedy to podopieczni Pekki Tirkkonena grali w liczebnej przewadze.
Biało-czerwoni wyszli na prowadzenie i zdawało się, że będą w stanie je dowieźć do samego końca. Jednak w końcówce doprowadzili do prawdziwego thrillera. Na 31 sekund przed końcem kary za niesportowe zachowanie otrzymali Bartłomiej Pociecha i Michał Kieler. Węgrzy z takiego prezentu skorzystali skrzętnie i na 14 sekund przed końcem wyrównali za sprawą Dobosa.
Podwójne wykluczenie Polaków kosztowało ich nie tylko wyrównanie, ale i całe spotkanie. Jedno z wykluczeń skończyło się po pierwszej bramce Węgrów, ale drugie trwało nadal, aż w dogrywce. Przewagę 4 na 3 na bramkę znów zamienił ten sam strzelec Dobos. Tym samym reprezentanci Węgier odwrócili mecz na swoją korzyść i ostatecznie zwyciężyli 3:2 po dogrywce.