PUCKOUT.pl

Hokej na lodzie. Wyniki, analizy, statystyki

Polacy się rozpędzają! Pewna wygrana z drużyną z elity przed MŚ

Foto: Marcin Nowak

Trzeci mecz przygotowań do Mistrzostw Świata dywizji IA w Sosnowcu i trzecie zwycięstwo biało-czerwonej ekipy. Tym razem Polacy w pokonanym polu pozostawili „Madziarów” – ekipę, która szykuje się do czempionatu elity. Podopieczni Pekki Tirkkonena z każdym meczem zdają się łapać coraz lepszy rytm przed imprezą docelową.

Bez bramek w pierwszej odsłonie

Obydwie ekipy spotkanie rozpoczęły z dużym respektem do rywali i uważnie z tyłu, przez co obraz gry był nieco szarpany. Optyczną przewagę zdawali się mieć podopieczni Pekki Tirkkonena, ale pierwszą groźna sytuację stworzyli gospodarze z Węgier. Po nagraniu gumy spod bandy, świetnie krążek przekierował tuż przed Kielerem jeden z węgierskich napastników. Polski golkiper jednak ekwilibrystyczną interwencją uchronił Polaków. W dalszej części pierwszej odsłony Węgrzy mieli okazję gry w liczebnej przewadze, ale z tej sposobności nie skorzystali. Im dalej w las tym lepiej wyglądała gra Polaków, swoje sytuacje sam na sam z dobrze znanym z polskich lodowisk Bence Balizsem mieli Aron Chmielewski i Christian Mroczkowski. Obydwaj jednak w pojedynkach oko w oko z Balizsem, musieli uznać wyższość golkipera „Madziarów”.  W końcówce pierwszej tercji, Polacy zmusili rywali, by ci złapali pierwsze wykluczenie. Było to już zbyt późno, by jeszcze przed przerwą wyjść na prowadzenie.

Koncert w drugiej tercji

Polacy rozkręcali się z minuty na minutę pierwszej, ale na pierwsze skuteczne próby kazali nam czekać do drugiej odsłony. Co prawda biało-czerwoni nie wykorzystali gry w liczebnej przewadze, ale chwilę po jej zakończeniu Kamil Wałęga świetnie wypatrzył Alana Łyszczarczyka. Napatnik GKS-u Tychy świetnym zwodem położył na lodzie Balizsa i precyzyjnym backhandem skierował gumę do siatki obok leżącego bramkarza reprezentacji Węgier.

Zdobyta bramka dodała podopiecznym Tirkkonena jeszcze więcej animuszu i co chwilę zatrudniali oni Balizsa do zwiększonego wysiłku. To nie skutkowało jednak kolejną bramką Polaków. Ta przyszła w momencie najmniej spodziewanym, kiedy to reprezentanci Polski grali w osłabieniu. Świetnie gumę na niebieskiej we własnej tercji przejął Kiełbicki i pognał z nią prosto na bramkę Węgrów. W sytuacji sam na sam z Balizsem „Kiełbik nie zawahał się i precyzyjnym strzałem umieścił gumę w okienku węgierskiej bramki. Do końca odsłony, Polacy mieli jeszcze swoje szanse ale brakowało skuteczności. Dobrze interweniował również Levente Hegedus, który zmienił Balizsa po drugiej straconej przez gospodarzy bramce. Po drugiej stronie tafli Michał Kieler również musiał kilka razy wykazać się swoim kunsztem. Dokonał tego w bardzo skuteczny sposób, dzięki czemu po dwóch odsłonach biało-czerwoni mogli radować się z dwubramkowego prowadzenia.

Kropka nad „i” w trzeciej odsłonie

Mając dwubramkowe prowadzenie, Polacy wyszli na trzecią odsłonę z zamiarem utrzymania go. Węgrzy, którzy nie mieli nic do stracenia rzucili się do odrabiania strat. Trzeba przyznać, że kilkukrotnie zatrudniony został Michał Kieler, który na początku tej tercji miał sporo pracy. Polski golkiper ze swoich obowiązków tego dnia wywiązywał się jednak bez zarzutu. Biało-czerwoni w połowie trzeciej odsłony mieli swoją okazję, kiedy to Csongor faulował Łyszczarczyka. Węgier powędrował na ławkę kar, aż na 4 minuty. Polacy jednak tego prezentu nie wykorzystali i trzeba przyznać, że gra w przewadze daleka była od ideału. Przez taki obrót wydarzeń, stało się jasno, że wynik do końca będzie sprawą otwartą.

Tak też było i w końcówce Węgrzy zdecydowali się na wycofanie bramkarza. Polacy ten fakt wykorzystali, aż dwukrotnie. Najpierw Kiełbicki wykorzystał błąd rywali i podwyższył na 3:0 trafiając do pustej już węgierskiej bramki. Później na kilka sekund przed końcem wynik ustalił również strzałem do pustej bramki Krężołek. 

Koncertu część dalsza w karnych

Po spotkaniu trenerzy obydwóch ekip umówili się jeszcze na serię rzutów karnych. W najazdach również górą okazali się być biało-czerwoni. Michał Kieler wybronił wszystkie 5 prób „Madziarów”. Po polskiej stronie swoje karne wykorzystali Mikołaj Syty i Aron Chmielewski.

WęgryPolska 0:4 (0:0, 0:2, 0:2)
Dodatkowe rzuty karne 0:2 dla Polski.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Prawa autorskie © Wszelkie prawa zastrzeżone | Puckout 2025 | Newsphere autorstwa AF themes