PUCKOUT.pl

Hokej na lodzie. Wyniki, analizy, statystyki

Wszystko może się zdarzyć…, ale czy na pewno?

Foto: Andrea Cardin/IIHF

Czy Czesi są w stanie powstrzymać murowanych faworytów do złota? Jeśli reprezentanci Czech marzą o olimpijskim krążku, to tej sztuki będą musieli dokonać. Już w ćwierćfinale los znów skojarzył reprezentacje Czech i Kanady. To będzie już drugie starcie tych dwóch nacji na olimpijskim turnieju.

Rewanż za fazę grupową. Arcytrudne zadanie Czechów

W jednej parze przyjdzie się zmierzyć ekipom, które już ze sobą na tym turnieju się spotkały. Czesi w swoim pierwszym meczu fazy grupowej mierzyli swoje siły właśnie z murowanymi faworytami do złota, ekipą Kanady. To starcie ułożyło się zdecydowanie pod dyktando zawodników spod znaku klonowego liścia, którzy wygrali przekonywująco, aż 5:0.

Trzeba przyznać, że reprezentanci Czech byli w tym spotkaniu zdecydowanie słabsi od swoich oponentów, ale momentami byli w stanie godnie rywalizować z naszpikowaną gwiazdami reprezentacją Kanady. Wystarczy spojrzeć na statystykę strzałów, która przez dwie odsłony była niemalże na równym poziomie i oglądając to spotkanie można było odnieść wrażenie, że bramka dla reprezentacji Czech w odpowiednim momencie mogła by zmienić obraz gry.

Wyboista droga podopiecznych Radima Rulika

Tak się jednak nie stało i w zupełnie innych nastrojach do dalszej części turnieju przystąpiły obie kadry. Nasi południowi sąsiedzi w kolejnym spotkaniu pokonali Francuzów 6:3, choć w pewnym momencie przegrywali już nawet z ekipą „Trójkolorowych” 2:3. W ostatnim spotkaniu fazy grupowej Czesi ulegli jednak ekipie Szwajcarii w dogrywce i z czterema punktami na swoim koncie zajęli trzecie miejsce w swojej grupie. To oznaczało konieczność rozegrania dodatkowej fazy w której Czechom przyszło się zmierzyć z Duńczykami. Po bardzo twardym i nadspodziewanie wyrównanym spotkaniu, udało się podopiecznym Radima Rulika wywalczyć przepustkę do olimpijskiego ćwierćfinału, po zwycięstwie 3:2 nad reprezentacją Danii.

Prosta trasa do ćwierćfinału „Klonowych Liści”

Zupełnie inaczej wyglądała droga do ćwierćfinału dla reprezentantów Kanady. Zawodnicy z kontynentu północno-amerykańskiego gładko przebrnęli przez fazę grupową. Kanadyjczycy po wspomnianym już zwycięstwie z Czechami, odprawili z kwitkiem również reprezentacje Szwajcarii i Francji, wygrywając kolejno 5:1 i 10:2.

U jednych indywidualności liderują, u drugich zawodzą

Nie da się ukryć, że nie tak wyobrażali sobie reprezentanci Czech start w turnieju olimpijskim. Dotychczasowe wykony czeskiej kadry nie napawają kibiców optymizmem, przed półfinałową batalią z faworytami Igrzysk Olimpijskich. Co prawda dobrze prezentuje się Martin Necas, który obecnie plasuje się na trzeciej pozycji punktacji kanadyjskiej tego turnieju, ale chyba zdecydowanie więcej obiecywano sobie po Davidzie Pastrnaku, który w dotychczasowych czterech spotkaniach zanotował 4 punkty za bramkę i 3 asysty. 

To właśnie w dyspozycji tych największych gwiazd zdaje się uwidaczniać największa różnica między obydwiema reprezentacjami. Kanadyjczycy, takich problemów jak Czesi nie mają. Wystarczy zaznaczyć, że wśród czołowej dziesiątki najlepiej punktujących zawodników turnieju jest trzech reprezentantów „Klonowych Liści”. Zestawienie to otwiera największa gwiazda igrzysk, która nie zawodzi, czyli Connor McDavid, a w czołowej dziesiątce towarzyszą mu jeszcze Macklin Celebrini i Sidney Crosby.

Bramkarze jak zawsze kluczowi

Ciężko oczywiście stwierdzić, w jakich zestawieniach rozpoczną obie ekipy ćwierćfinałową batalię, ale jak w każdym meczu największych hokejowych potęg kluczową rolę odgrywać będą bramkarze. Wiadomo, że Czesi bez fenomenalnego występu golkipera, będą mieli bardzo ciężko o korzystny rezultat, ale również i Kanadyjczycy muszą się mieć na baczności, bo ich rywale oddają dużo strzałów na bramkę i jakaś niefortunna interwencja bramkarska może napędzić rywali, którzy poczują krew.

Tu znów „Klonowe Liście” nie mają na co narzekać. Jordan Binnington rozegrał na tym turnieju 2 spotkania i wpuścił na ten moment tylko dwie bramki, a broni ze skutecznością 95%. Wydaje się, że to właśnie na niego postawi sztab szkoleniowy reprezentacji Kanady.

Znacznie niekorzystniej sytuacja wygląda w obozie Czechów, w którym bramkarzom brakuje spokoju. Lukas Dostal rozegrał 3 spotkania i zabronił w nich na poziomie 88%, a średnia goli na spotkanie wynosi 3,65. Ta dysproporcja w postawie bramkarzy na turnieju olimpijskim również daje pełen obraz w jakim momencie znajdują się obie reprezentacje.

Każdy wynik inny niż zwycięstwo Kanady to sensacja

Wydaje się, że stwierdzenie z nagłówka będzie mocno aktualne podczas ćwierćfinałowej potyczki. Czesi nie wydają się być w optymalnej formie, indywidualności nie dostarczają tyle jakości, co w reprezentacji Kanady, a dodatkowy mecz i znacznie mniej czasu na regenerację z całą pewnością nie poprawiają pozycji wyjściowej czeskiego zespołu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Prawa autorskie © Wszelkie prawa zastrzeżone | Puckout 2025 | Newsphere autorstwa AF themes