To koniec! STS Sanok nie dokończy sezonu

Grafika wygenerowana przez AI
Potwierdziły się najgorsze scenariusze dla klubu z Podkarpacia. W oficjalnym oświadczeniu zarząd klubu poinformował, że sanocka drużyna nie dokończy sezonu i zawodnicy nie wyjadą już na lód. Decyzję podjęli zawodnicy STS-u, którzy nie wyrazili zgody by rozegrać kilka ostatnich spotkań TAURON Hokej Ligi.
Pierwsze doniesienia
Już we wtorek portal Hokej.Net donosił o problemach w sanockiej ekipie. Po porannym rozruchu zawodnicy spotkali się i po naradzie we własnym gronie spakowali się i wyrazili chęć natychmiastowego rozwiązania kontraktów. Ta informacja od razu trafiła do prezes sanockiego klubu, Marty Przybysz. Zawodnicy mieli już dość ciągle składanych obietnic przez zarząd klubu, które nie miały pokrycia w rzeczywistości.
Już wcześniej w trakcie sezonu pojawiały się niepokojące sygnały. Przed domowym meczem z KH Energą Toruń zawodnicy z Sanoka opóźnili swój wyjazd na lód, by zasygnalizować, że w STS-ie nie dzieje się za dobrze.
Oficjalne potwierdzenie
W środę wszystkie te doniesienia zostały potwierdzone przez zarząd STS-u Sanok w oficjalnym oświadczeniu. Włodarze klubu oznajmili, że drużyna mimo wielu prób, nie dokończy obecnego sezonu rozgrywek. Zarząd podkreślił, że sytuacja finansowa klubu nie była powodem wycofania się z rozgrywek, a problemem były kłopoty organizacyjne i do samego końca walczono o to, by sezon zakończyć.
Co warte podkreślenia, pojawiła się grupa zawodników, którzy sezon byli gotowi dokończyć. Była to jednak zbyt skromna liczba zawodników, by myśleć o wystąpieniu w kolejnych spotkaniach TAURON Hokej Ligi.
|
Dalsze niesnaski. Radni zaskoczeni sytuacją w klubie
Dalsze doniesienia prasowe również odsłoniły kolejne kulisy sytuacji w sanockim klubie. Jak poinformował portal korsosanockie.pl, radni miasta Sanoka byli zaskoczeni takim obrotem spraw. Jak podkreślali jeszcze w poniedziałek odbyło się spotkanie z prezes Martą Przybysz, w którym zarządczyni STS-u podkreślała, że wszystko jest w porządku i nic nie stoi na przeszkodzie, by dograć sezon do końca.
Podczas posiedzenia Komisji Oświaty, Kultury, Sportu i Turystyki, gdzie na zaproszenie radnych stawiła się prezes atmosfera była dobra. Marta Przybysz podkreślała wówczas sanockim radnym, że sytuacja jest pod kontrolą. O szczegółach tej dyskusji informował przewodniczący komisji – Maciej Drwięga.
– Rozmawialiśmy w przyjacielskim tonie. Pani prezes przez 40 minut zapewniała nas, że wszystko jest pod kontrolą. Twierdziła, że porozumienie z hokeistami jest podpisane, a jedynym celem jest spokojne dogranie sezonu do 22 lutego – przyznał przewodniczący.
Radny zaznacza, że był zaskoczony tym, że we wtorek w oficjalnym oświadczeniu STS wycofał się z rozgrywek.
– Jeśli miałbym szukać porównania, to wyglądało to tak, jakbym rozmawiał z kimś, o kim wiemy, że ma problemy zdrowotne. Ta osoba nas uspokaja, zapewnia, że leczenie działa, a na drugi dzień dowiadujemy się, że zmarła na zawał serca. Dosłownie tak to odbieram – dodał Maciej Drwięga.
Konsekwencje decyzji
Taki rozwój wydarzeń sprawił, że obecny sezon jest już dla sanoczan skreślony, a kolejny stoi pod olbrzymim znakiem. Taka sytuacja na pewno nie pomoże w relacjach na linii zarząd STS-u – radni miejscy, które już wcześniej były bardzo napięte a z całą pewnością nie jest to sytuacja budująca wzajemne zaufanie.
Kolejną istotną rzeczą jest fakt, że wycofanie się z rozgrywek oznacza dla drużyny STS-u walkowery, a także przypuszczalnie kary finansowe od zarządu ligi. Takie kary nie poprawią już i tak nadszarpniętej sytuacji finansowej klubu.
Źródła artykułu: Puckout.pl/Hokej.Net/korsosanockie.pl