What The Puck #11: Ruslan Baszyrow- „Zabrakło nam trochę szczęścia, ale walczyliśmy do końca”

Foto: Krzysztof Baran
Po intensywnym i pełnym emocji spotkaniu przeciwko GKS Tychy, zakończonym porażką KH Energa Toruń 3:2 po dogrywce, rozmawiamy z napastnikiem Rusłanem Baszyrowem. Zawodnik ocenił grę drużyny, mówił o urazie Mikołaja Sytego i wspominał o emocjach w chwili zdobycia bramki na 2:2.
PuckOut: Co dokładnie stało się z Mikołajem Sytym i dlaczego musiał opuścić lód? Jak taka sytuacja wpływa na zespół podczas tak wymagającego meczu?
Ruslan Baszyrow (napastnik, KH Energa Toruń): Po zderzeniu doznał kontuzji i nie był w stanie dokończyć meczu. Musieliśmy szybko zmieniać ustawienie formacji i dostosować się do sytuacji. Takie momenty nigdy nie pozostają bez wpływu, ale drużyna zareagowała dobrze i utrzymaliśmy odpowiednie tempo gry.
Kilka minut przed końcem przegrywaliście 2:1, ale walczyliście do ostatniej sekundy. Jakie emocje panowały wtedy w drużynie i co pozwoliło Wam doprowadzić do wyrównania?
Zawodnik GKS-u Tychy popełnił błąd — zamiast trafić do pustej bramki, zdecydował się na podanie. W hokeju takie rzeczy często się mszczą. Dobrze, że potrafiliśmy to wykorzystać i zdobyć gola. Zespół mocno się nakręcił i mieliśmy jeszcze jedną okazję, ale zabrakło czasu.
Ruslan, jak ogólnie ocenisz dzisiejszą grę drużyny? Jakie wrażenia pozostawił tak wyrównany i nieprzewidywalny mecz?
Bardzo dobre spotkanie dwóch równych drużyn. To był mecz — można powiedzieć — do pierwszego błędu. Realizowaliśmy założenia trenera, GKS Tychy również zagrał solidnie. Myślę, że zabrakło nam odrobiny szczęścia.
Mimo, że KH Energa Toruń zdołała wyrównać w końcówce i doprowadzić do dogrywki, to właśnie w dodatkowym czasie GKS Tychy wykorzystał swoją kluczową sytuację i zakończył spotkanie zwycięstwem. To był jeden z tych meczów, w których o wyniku decydują detale — pojedyńczy rykoszet, moment zawahania lub mały błąd w ustawieniu.
Mimo emocjonalnej końcówki, Rusłan pozostaje pozytywnie nastawiony. Podkreśla, że zespół pokazał waleczność, zachował koncentrację do samego końca i potrafił wrócić do gry w trudnym momencie. To solidna baza przed kolejnymi spotkaniami.
W najbliższą niedzielę zawodnicy z grodu Kopernika ruszają do Katowic, aby tam zmierzyć się z ekipą GieKSy. Drużyna ze Śląska ma o dwa mecze rozegrane mniej i zajmuje drugie miejsce w tabeli Tauron Hokej Ligi.
Rozmawiała: Svitlana Kyslenko
Foto: Krzysztof Baran