GieKSa rozbita w drugiej tercji. Genialny Fučík i tyszanie o krok od tytułu!

Foto: polskihokej.eu
Hokeiści GKS-u Tychy postawili kolejny krok w swoim marszu po złoty medal TAURON Hokej Ligi. Gospodarze rozprawili się na własnym lodzie, z ekipą GKS-u Katowice 4:0. Dzięki temu zwycięstwu tyszanom pozostał tylko jeden krok, by obronić tytuł sprzed roku.
Dobre otwarcie gości, ale znów zatrzymał ich Fučík
W pierwszej tercji bardzo dobrze wyglądali przyjezdni z Katowic. Podopieczni Jacka Płachty byli aktywni, świetni w pressingu i nie dopuścili gospodarzy do zbyt wielu sytuacji strzeleckich. Katowiczanie wyglądali dobrze też w ofensywie, kilka razy stworzyli sobie naprawdę groźne sytuacje, ale w bramce GKS-u Tychy swój kunszt po raz kolejny pokazywał Fučík, który momentami dwoił się i troił, ale bezbramkowy rezultat utrzymał, aż do pierwszej przerwy.
Fenomenalna druga tercja GKS-u Tychy
Tyszanie, którzy byli niemrawi w pierwszej odsłonie, obudzili się na dobre w drugiej odsłonie, a pomogli im w tym trochę goście, zostawiając Mistrzom Polski nieco więcej miejsca. Podopieczni Pekki Tirkkonena pokazali już w tej serii, że takich przestrzeni im zostawiać nie można. W 31. minucie wynik spotkania otworzył Mateusz Bryk, który wypalił z przestrzeni międzybulikowej i nie dał szans Eliassonowi. Bramka ewidentnie podłamała gości, a dodała animuszu gospodarzom. Dwie minuty później Viitanen dobił strzał Pociechy z niebieskiej i zrobiło się 2:0. Na domiar złego dla przyjezdnych z Katowic tuż przed końcem drugiej tercji wynik podwyższył Alan Łyszcarczyk, który z najbliższej odległości umieścił gumę pod poprzeczką katowickiej bramki. Z całą pewnością katowiczanie chcieli jak najszybciej zapomnieć o tej odsłonie po której mieli do odrobienia, aż 3 bramki przed ostatnią tercją.
Pełna kontrola
Trzecia odsłona rozpoczęła się od wykluczenia Mateusza Bryka i szansy dla gości na podgonienie wyniku. Katowiczanie mieli swoje okazje podczas gry w liczebnej przewadze, ale jak już wspominaliśmy Fučík ani myślał, aby przepuścić gumę za swoje plecy. Im dalej w tercję, tym więcej okazji łapali gospodarze, którzy kilkukrotnie zagrozili bramce Eliassona. W końcówce katowiczanie jeszcze próbowali wykorzystać przewagę, grając w sześciu ale i to nie przyniosło im radości ze zdobycia chociaż honorowej bramki. Na domiar złego na nieco ponad minutę do końca gumę przejął Dominik Paś, który strzałem do pustej siatki ustalił wynik spotkania na 4:0.
GKS Tychy – GKS Katowice 4:0 (0:0, 3:0, 1:0)
Stan rywalizacji: 3-0 dla GKS-u Tychy