Jakub Ślusarczyk: Jesteśmy dobrym balansem między młodością, sercem do gry, a doświadczeniem

Kolejna rozmowa na naszej stronie, będziemy starać się rozpieszczać Was takimi, żebyście mogli dowiedzieć się jak najwięcej z samego środka hokeja w Polsce. Kto jest bliżej hokeja, niż sami zawodnicy? – Nikt, dlatego przed Wami dłuższy wywiad z Jakubem Ślusarczykiem, napastnikiem JKH GKS-u Jastrzębie i reprezentacji Polski.
Puck Out: – Kuba, gratulacje. Świetny turniej reprezentacyjny w Sosnowcu w Twoim wykonaniu, jak ocenisz ten turniej?
Jakub Ślusarczyk, napastnik JKH GKS-u Jastrzębie: – Dziękuję bardzo, ale muszę przyznać, ze cała drużyna bardzo dobrze się spisała w każdym meczu. W pierwszym z Włochami, w którym nie grałem chłopaki zagrali mądrze, z dużym poświęceniem i z ogromnym zaangażowaniem, co pozwoliło Nam wygrać. Mecz ze Słowenią, gdy już byłem w składzie również zagraliśmy naprawdę dobrze i według mnie przegraliśmy wygrany mecz, dlatego że większość czasu to my prowadziliśmy grę i mieliśmy okazję na strzelenie więcej bramek. Słowenia wykorzystała nasze słabsze momenty częściej niż my i wgrali to spotkanie. Ostatni mecz był najgorszy z trzech które zagraliśmy i widać było że drużynom powoli brakuje sił po 3 meczach z rzędu. Ostatecznie charakterem i pracą drużynową wygraliśmy ostatnie spotkanie w tym turnieju jak i cały turniej. Podsumowując myślę, że jest jeszcze przed nami dużo pracy, którą wierzę, że wykonamy, aczkolwiek trzeba bardzo docenić wygraną w turnieju.
Coraz lepsze liczby w Twoim wykonaniu, czujesz, że już przeskoczyłeś na właściwy rytm w tym seniorskim hokeju?
Myślę, że jeśli chodzi o liczby to punkty swoją drogą, natomiast najbardziej co się dla mnie liczy i co doceniam jest ice time, czyli po prostu czas na lodzie. W tym sezonie mogę grać w drugiej piątce, być w czwórce wystawianej regularnie na osłabienia oraz w drugiej formacji na przewagi. To dla mnie ma największe znaczenie, dlatego że punkty przyjdą z dobrą grą, a żeby je zdobywać trzeba być jak najbardziej ogranym oraz spędzać dużo czasu na lodzie, co umożliwia mi miejsce, w którym jestem.
Jak ocenisz pierwsze dwie rundy w wykonaniu Waszego zespołu JKH GKS-u Jastrzębie?
Uważam że te dwie rundy poszły nam rewelacyjnie. Nie byliśmy brani w ogóle pod uwagę jeśli chodzi o puchar Polski w Krynicy, byliśmy spisywani na straty w superpucharze Polski, który się też ma odbyć oraz raczej każdy mógłby nas wsadzić po dwóch pierwszych rundach na niższe miejsca w tabeli. A jednak pokazujemy, że zasługujemy na miejsce w pucharze Polski, superpuchar będzie wielką walką, a w lidze prezentujemy się naprawdę solidnie i nieoczekiwanie dobrze. Myślę że musimy być szczęśliwi po tych dwóch rundach i z tą zaciętością, która towarzyszyła nam do tej pory dalej trenować, grać mecze i sprawiać wiele zaskoczeń.
Macie stosunkowo młody zespół, a mimo to jesteście w topce ligi, niewielu na to stawiało przed sezonem. Co sprawia, że tak dobrze funkcjonujecie na lodzie?
Myślę, że jest to dobry balans między doświadczeniem, sercem do gry oraz młodością. To połączenie dobrze wpływa na ogrywanie się młodszych zawodników, którzy dopiero wchodzą w ligę lub to ich początkowe sezony, a także na wygrywanie spotkań. Dyscyplina taktyczna również gra dużą rolę. Uważam, że trener dba o taktykę i poświęca jej dużo czasu. Wzajemna pomoc i zaangażowanie z obu stron to kolejny krok do osiągania dobrych wyników zespołu.
Jak wiele znaczy dla Was awans do turnieju finałowego Pucharu Polski?
Cieszymy się z tego bardzo, ale ten awans nie może przyćmić ciężkiej pracy, która czeka nas cały sezon. Po dwóch rundach kwalifikacje do pucharu się kończą, natomiast liga trwa dalej. Doceniamy więc awans do turnieju finałowego, ale również wiemy, że liczy się tu i teraz i na razie na tym się skupiamy.
Zdradź nam jeszcze trochę kuchni, czy masz jakieś nawyki żywieniowe w dniu meczu, albo swoje rytuały?
Pilnuje odpowiedniego nawodnienia oraz odpowiedniej ilości jak i jakości posiłków, które w dni meczowe są zazwyczaj takie same, ponieważ wiem, po czym czuję się najlepiej. Zazwyczaj chodzę na popołudniowe drzemki które raz są krótsze raz dłuższe, zależy czego potrzebuję w danym dniu. Na przekąskę przed meczem lubię zjeść tosty z dżemem lub nutellą.
Rozmawiał: Kamil Przegendza
fot. Filip Tomczak