Prosto z pudła #1 – Aron Chmielewski

Foto: Tomasz Tylikowski
Zapraszamy na mini cykl krótkich wywiadów z zawodnikami, którzy w ostatnich dniach cieszyli się ze zdobycia medalów Mistrzostw Polski. Zaczynamy od medalu brązowego, czyli ekipy ECB Zagłębia Sosnowiec. Nie ma chyba hokeisty, który bardziej wrył się w pamięć kibicom hokeja w Sosnowcu niż Aron Chmielewski. Król strzelców sezonu zasadniczego TAURON Hokej Ligi, podzielił się z nami krótkimi przemyśleniami po zakończonym sezonie.
Puckout.pl: – Długich 36 lat czekano w Sosnowcu na medal. To Twój pierwszy sezon tutaj, ale czy po końcowej syrenie też udzieliła Ci się atmosfera tego wielkiego święta, kiedy okazało się, że brąz zostaje w Sosnowcu?
Aron Chmielewski, król strzelców TAURON Hokej Ligi: – Oczywiście. Czuć było przez cały sezon, jaki jest głód sukcesu w Sosnowcu i wszyscy wiedzieliśmy po co tutaj, przyszliśmy i o co gramy. Jak udało nam się zdobyć ten brąz i zobaczyliśmy radość naszych kibiców to zdecydowanie udzielił nam się również ten nastrój.
Miałeś chwilę żeby poświętować, czy od razu święta z rodziną, a potem skupienie na misji reprezentacyjnej?
Był czas na świętowanie, krótki, ale był. Potem święta z rodziną i teraz czas na przygodę z reprezentacją.
Ten brąz jest trochę medalem pocieszenia. Jednak czy przez to w jakich okolicznościach go zdobyliście smakuje podobnie do złota?
Zdecydowanie smakuje podobnie do złota, ale nas zawodników dalej pozostawią głodnych i zmobilizowanych do dalszej ciężkiej pracy, by za rok powalczyć o więcej.
Zamknąłeś usta wielu malkontentom i pokazałeś również w naszej lidze, jak dużo jakości wnosisz do drużyny. Oceniasz sezon indywidualnie na duży plus, czy masz sobie coś do zarzucenia?
Zawsze może być lepiej, aczkolwiek cieszę się, że zdrowie dopisywało i mogłem pomóc drużynie najlepiej, jak potrafiłem.
Czy Aron Chmielewski myśli o swojej przyszłości w Sosnowcu, czy jeszcze raz chce spróbować za granicą?
Na ten moment zostaję w Sosnowcu, a co będzie dalej to już czas pokaże.
Jak spędzacie święta? Masz jakieś czeskie zwyczaje wielkanocne które zaadaptowałeś do swojego programu świąt?
Spędziłem święta w Polsce u teściów. Raczej po polsku. Nie wdrażałem nic z Czech. Szczerze mówiąc, grając w Czechach rzadko mogłem obchodzić święta wielkanocne, ponieważ zazwyczaj graliśmy mecze play-off w tym terminie, więc to z całą pewnością miła odmiana.
Rozmawiał: Kamil Przegendza