PUCKOUT.pl

Hokej na lodzie. Wyniki, analizy, statystyki

Stempel na tytule postawiony efektownie. GKS Tychy Mistrzem Polski 2025/26!

Foto: Tomasz Gonsior

Hokeiści GKS-u Tychy zdobyli siódmy tytuł Mistrza Polski w swojej historii. Tyszanie w czwartym meczu finałowej batalii rozbili GKS Katowice, aż 7:2 i w pełni zasłużenie zgarnęli czwarte zwycięstwo w serii. Tym samym podopieczni Pekki Tirkkonena po mocno dominatorskiej fazie play-off w ich wykonaniu, mogą świętować i celebrować obronę tytułu z ubiegłego sezonu.

Przypadkowa bramka rozpoczęła kolaps GieKSy

Pierwsza odsłona wyglądała podobnie do wczorajszej do momentu pierwszej bramki – bramki, która była dość przypadkowa. Filip Komorski świetnie wykorzystał dość niestandardowe odbicie się gumy od bandy i strzałem między nogami Eliassona otworzył wynik spotkania. Stracona bramka mocno podcięła skrzydła gościom z Katowic, a ich sytuacja pogorszyła się kilka minut później. Karę złapał w tercji ofensywnej Jean Dupuy i gospodarze mieli szansę gry w przewadze. Takich okazji tyszanie nie zwykli marnować, po pięknym rozegraniu Jamsen świetnie położył szwedzkiego golkipera GieKSy i podwyższył prowadzenie miejscowych. Gra przyjezdnych po tej bramce załamała się już całkowicie, zawodnicy z Tychów poczynali sobie nader swobodnie, a na dodatek katowiczanie zaczęli popełniać bardzo proste błędy. Jeden z takich katowickich prezentów musiał się w końcu skończyć w bramce gości, Henri Knuutinen świetnie wykorzystał zawahanie katowiczan. Do końca pierwszej odsłony tyszanie uzyskali już pełną kontrolę nad tym spotkaniem i tylko interwencje Eliassona i poprzeczki sprawiły, że po pierwszej tercji GKS Tychy prowadził zaledwie 3:0.

Uspokojenie w drugiej tercji

Drugą odsłonę rozpoczęliśmy od zmiany w katowickiej bramce. Eliassona zmienił Kieler, co miało być dodatkowym bodźcem dla drużyny. Obraz gry nie zmienił się jednak drastycznie, katowiczanie, którzy grali tylko na pięciu obrońców przez długie momenty mieli problem z opuszczeniem własnej tercji obronnej, a tyszanie co chwilę bombardowali Kielera kolejnymi próbami, ten jednak radził sobie całkiem skutecznie z tymi próbami. Przełamanie tego impasu nastąpiło w 30. minucie, kiedy w jednej z nielicznych kontr katowiczan świetną wymianę podań wykończył Stephen Anderson. Kanadyjczyk tym samym zatrzymał licznik Tomasa Fucika bez straconej bramki na niecałych 154 minutach. Zdobyta bramka nieco ośmieliła przyjezdnych, ale Mistrzowie Polski chcieli jak najszybciej ostudzić te zapędy katowiczan. Ta sztuka się gospodarzom udała jeszcze w drugiej tercji. Świetnie ruszył Knuutinen, ściął przed Kielera, a guma powędrowała do Łyszczarczyka, któremu pozostało ją umieścić w odsłoniętej katowickiej bramce.

Pogrom w końcówce

Nic nie mieli do stracenia w trzeciej odsłonie goście i od razu ruszyli do natarcia, by gonić zespół gospodarzy. Przez spory okres czasu podopieczni Tirkkonena bronili się jednak bardzo skutecznie. Ten stan zmienił się w 48. minucie, kiedy to dość szczęśliwie wrzuconą gumę przekierował do bramki Grzegorz Pasiut i zrobiło się bardzo ciekawie, bo katowiczanie mieli już tylko dwie bramki do odrobienia i nie zamierzali się poddawać. Katowiczanie byli groźni, ale zaczęli łapać kary i skomplikowali sobie sytuację w kwestii ewentualnego powrotu. Tyszanie pod koniec spotkania mocno zwarli szyki i skupili się już głównie na grze defensywnej, a dodatkową zaporą był niezawodny Tomas Fucik. Spragnieni bramki kontaktowej przyjezdni na nieco ponad pięć minut przed końcem spotkania zdecydowali się wycofać golkipera, ale szybko się to na katowiczanach zemściło, a konkretnie uczynił to Hannu Kuru, który z tercji neutralnej skierował gumę do pustej siatki. W ostatnich chwilach gościom puściły już nerwy i Zack Hoffman wyraźnie nie utrzymał presji, najpierw złapał podwójną karę za dwa cross-checki, a potem gdy na ławkę kar odsyłany był Travis Verveda wskazał sędziom gest pieniędzy, za co został odesłany do szatni podwójnie osłabiając swój zespół. Tyszanie podwójną przewagę wykorzystali bardzo szybko i koronkowe rozegranie wykończył Viitanen strzałem wprost w okienko bramki Kielera. Kilka chwil później ambitnie grający tyszanie dokończyli rozgromienie gości bramką Kakkonena, chwilę po zakończeniu kar przyjezdnych. Bramka fińskiego defensora ustaliła tym samym wynik spotkania na 7:2.

GKS Tychy – GKS Katowice 7:2 (3:0, 1:1, 3:1)
Stan rywalizacji: 4-2 dla GKS-u Tychy

GKS TYCHY MISTRZEM POLSKI 2025/26!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Prawa autorskie © Wszelkie prawa zastrzeżone | Puckout 2025 | Newsphere autorstwa AF themes