Prosto z podium #2 – Kacper Maciaś

Foto: Marcin Nowak
Drugi wywiad naszej serii prosto z pudła, a więc pora na srebrnego medalistę tegorocznych rozgrywek. Wprost z obozu GKS-u Katowice o kilka zdań komentarza odnośnie sezonu i fazy play-off poprosiliśmy Kacpra Maciasia – defensora katowickiej GieKSy.
Puckout.pl: – Jak smakuje Wam to srebro, teraz gdy emocje już nieco opadły i możecie na to spojrzeć z nieco chłodniejszą głową?
Kacper Maciaś, srebrny medalista MP: – Dalej jest duży niedosyt, ciągle boli i gdzieś to jest z tyłu głowy. Na pewno szkoda, że za łatwo traciliśmy bramki, a nam strzelenie jakiejkolwiek sprawiało wiele problemów. Mimo wszystko myślę, że za jakiś czas na chłodno, z docenieniem trudów tego sezonu i faktu, że był to piąty finał GieKSy z rzędu, wtedy może smakować to srebro trochę lepiej.
Znacie smak finału po szybkim 0:4, znacie też smak zwycięstwa po szybkim 4:0, w zasadzie też z Tychami. Bardziej boli taki przegrany finał 0:4, czy kiedy traci się tytuł w dogrywce siódmego meczu?
Ciężko powiedzieć, ostatecznie w jednej i drugiej sytuacji zostajesz z niczym. Z punktu widzenia ambicji i emocji myślę, że lepiej walczyć do końca i przegrać po 7-meczowej batalii, ale ostatecznie w playoffach liczy się tylko kto wygrał ostatni mecz i może się cieszyć. 4:0 nie wygląda najlepiej, ale historia się nie pyta kto jakim rezultatem wygrał, tylko kto podniósł ten puchar.
Już we wcześniejszych fazach play-off graliście trochę na marginesie, podczas gdy GKS Tychy przebrnął każda fazę praktycznie bez potknięć. Czy miało to znaczenie i czy też czuliście podskórnie że będzie ciężko zatrzymać tę rozpędzoną maszynę?
Z drugiej strony często takie sytuacje mogą być z korzyścią dla drużyny, która jest cały czas w rytmie meczowym. W tej serii myślę, że nie miały większego znaczenia poprzednie rundy tylko stricte to, co się działo na lodzie w trakcie finałowej rywalizacji. Na tym etapie sezonu wszyscy są zmęczeni i odczuwają fizyczne skutki wcześniejszych miesięcy, ale nie powinno to wpływać na dyspozycje w tak kluczowym momencie.
W ostatnim meczu finału wypadł Błażej i mieliście tylko 5 obrońców. Z Twojej perspektywy jak duże dodatkowe obicążenie to było?
Na pewno było to w jakiś sposób bardziej obciążające fizycznie dla całej naszej piątki, ale myślę, że dało nam to również poczucie ciągłego bycia w rytmie. Po każdej zmianie od razu, po niewielkim odpoczynku, znowu byłeś na lodzie i nie miałeś, kiedy z tego tempa wypaść. Mam nadzieję, że Błażej szybko wróci do zdrowia i dalej będzie się tak super rozwijał, jak to pokazał w tym sezonie.
Teraz chyba trzeba szybko zresetować głowę i zapomnieć o PO?
Zresetować głowę jeszcze na pewno będzie czas, póki co ciągle gdzieś w myślach się przewija ta porażka.
Jak oceniasz ten sezon pod swoim kątem, uważasz że dalej progresujesz, czy czegoś brakowało?
Zawsze wymagam od siebie dużo i uważam, że mój sufit jest znacznie wyżej. Bardzo mocno w siebie wierzę i zawsze liczę na to, że moja ciężka praca na lodzie i poza nim pomoże mi osiągnąć szczyty moich marzeń. Moim zdaniem mogę jeszcze się znacząco rozwinąć i będę robił wszystko, żeby tak się stało, nie patrząc na żadne poboczne okoliczności.
Na koniec lekkie zahaczenie o przyszłość. Czy Kacper Maciaś ma dalej aktualny kontrakt z GKS-em Katowice?
Tak, mam jeszcze rok kontraktu.
Rozmawiał: Kamil Przegendza