Szef po zwycięstwie z Japonią. „Na tym turnieju nie ma nic za darmo”

Foto: Daniel Sobociński
Reprezentanci Polski zwyciężyli w bardzo ważnym spotkaniu z ekipą Japonii 4:2. Dzięki temu zwycięstwu, biało-czerwoni znacznie przybliżyli się do marzeń o awansie do elity. O komentarz pomeczowy tradycyjnie poprosiliśmy szkoleniowca Polaków, Pekkę Tirkkonena.
Puck Out: – Trenerze, na początek chciałem zapytać nieco humorystycznie, czy pokryjecie koszty kardiologów, bo dzisiaj chyba pięć razy zafundowaliście kibicom zawały?
Pekka Tirkkonen, szkoleniowiec Polski: – Tak, co za dzień. Oglądanie poprzednich spotkań, a potem nasze spotkanie, w którym zdawało się, że łapiemy nasze momentum, by potem pozwolić Japończykom szybko wrócić do spotkania. To był prawdziwy thriller przez cały dzień – po południu, wieczorem. Na koniec dnia jestem jednak bardzo szczęśliwy, że wygraliśmy za 3 punkty i z tego jak zagraliśmy. W pierwszej tercji Japonia była bardzo agresywna, ale zdobyliśmy bramkę w przewadze, dociskali nas w tej pierwszej odsłonie. W drugiej i trzeciej tercji zagraliśmy już lepiej. Od drugiej odsłony byliśmy lepsi na krążku i potrafiliśmy go utrzymać w tercji ofensywnej i trzymać Japonię z dala od sytuacji strzeleckich. Ten mecz pokazał nam kilka pozytywów, że możemy grać z krążkiem, dobrze go chronić i trzymać go jak najdalej od własnej bramki, bo to najlepszy sposób na obronę.
Emocje na trybunach to jedno, ale emocje na ławce trenerskiej to drugie i chyba dzisiaj to był już poziom maksymalny?
Tak, oczywiście. Takie mecze każdy chce grać i każdy chce trenować. Takie doświadczenie zwłaszcza tutaj przed własną publicznością, kiedy możemy czuć to niesamowite wsparcie. To jest dokładnie to, czym powinien być hokej.
Zaczął się już Pan przyzwyczajać do tych reprezentacyjnych emocji? Wiadomo, w lidze czasem są spokojniejsze mecze, tutaj każdy jest na noże.
Tak, spotkania kiedy grają kadry narodowe znaczą trochę więcej. Nawet sam poziom spotkań jest wyższy niż mecz ligowy. Każdy chce pokazać się z jak najlepszej strony, by godnie reprezentować kraj i mamy nadzieję, że dzięki temu kibice będą również wspierać nas.
Teraz trochę o taktycznych aspektach. Formacje specjalne dzisiaj: osłabienia wybronione na 100%, w przewagach dwie bramki. Chyba dobry wynik?
Jeśli w takim ciasnym spotkaniu potrafisz zdobyć dwie bramki w przewadze i masz osłabienia na 100%, to pomaga w wielkim stopniu. W trzeciej tercji prezentowaliśmy już solidny hokej i nasi liderzy wkroczyli w odpowiednim momencie. Formacja z Wronką, Pasiem i Łyszczarczykiem była dzisiaj bardzo dobra, bardzo energiczna, praktycznie cały czas z krążkiem w tercji japońskiej i ważna bramka w krytycznym momencie.
Absolutnie zwariowane to Mistrzostwa Świata. Gdybyśmy dzisiaj przegrali z Japonią to gralibyśmy jutro z Litwą o utrzymanie, a tak gramy jutro o awans. Pamięta Pan kiedyś tak szalony turniej?
Jest tak blisko, to świetne, uważam. Jutrzejszy dzień będzie nagrodą dla wszystkich którzy śledzą te mistrzostwa. Każdy mecz i każdy ma mecz o wszystko, co powinno być na tym poziomie. To znaczy, że zawodnicy dadzą z siebie wszystko, kibice dadzą z siebie wszystko i to na prawdę niesamowite.
Będzie Pan zerkał na inne spotkania, czy pełna koncentracja na meczu z Litwą?
Oczywiście w pierwszej kolejności koncentrujemy się na spotkaniu z Litwą. Może po południu uda się śledzić wyniki z hotelu, albo jak już przyjedziemy w okolice areny. Najważniejszą rzeczą jest dla nas jednak nasz własny mecz i musimy przygotować drużynę na to.
Litwa będzie grać o swój byt w dywizji IA. Jak ciężko będzie wygrać przeciwko nim?
Grają hokej bardzo skupiony na defensywie. Dzisiaj mieli świetne spotkanie w defensywie, na spółę ze świetnym występem bramkarza. W defensywie są na prawdę dobrzy i potrafią być bardzo groźni w swoich kontratakach. Musimy być na lodzie mądrzy z krążkiem i unikać problematycznych sytuacji. Musimy też być głodni pod bramką rywala i dobrze pracować na bramkarzu. Widzieliśmy ich każde spotkanie, wszystko może się zdarzyć, oni też grają o swoje przetrwanie na tym poziomie rozgrywek, mają tyle samo punktów co Japonia. To będzie kolejny ciężki mecz, ale tak to już jest na tym turnieju, nie ma nic za darmo.
Czy ten mecz może być podobny do tych towarzyskich sprzed mistrzostw?
Nie uważam tak. Jest dużo do wygrania i dużo do stracenia. Obie drużyny zagrają z dużo większym zaangażowaniem. Mentalnie i psychicznie dużo ważniejsze spotkanie i musisz być pokorny i przygotowany, by z nimi zagrać.
Czyli musimy się przygotować na kolejne zawały serca?
Oczywiście mam nadzieję, że przetrwamy bez nich, ale z całą pewnością będzie to ciężkie.
Rozmawiał: Kamil Przegendza