James White o transferze do Cracovii. „Powiedziałem, że tego właśnie chcę”

Foto: Ontario Tech Ridgebacks
Kolejnym rozmówca Świeżynek THL jest James White. 25-latek, przed rokiem zamienił północnoamerykańskie rozgrywki uniwersyteckie na Europę. Na drugim poziomie rozgrywkowym w Słowacji imponował produktywnością, przekraczając granicę 50 zdobytych punktów. Czy w Krakowie kanadyjski skrzydłowy będzie punktował z podobną regularnością?
Puck Out: – W swojej karierze zdecydowałeś się na odważny krok. Rodzimą Kanadę zamieniłeś na Europę, w której życie i hokej toczą się na zupełnie innych zasadach. Zdążyłeś się już oswoić z nową rzeczywistością?
James White: – Dla mnie, jako dla chłopaka, który ostatnie cztery lata spędził w rozgrywkach uniwersyteckich, Europa okazała się zaskakująca. Znalazłem czas by skupić się na hokeju, ale również poznawać Słowację i Europę. Uważam, że jako społeczeństwo jesteście znacznie bardziej zrelaksowani. Dni płyną wam jakby wolniej i to była dla mnie bardzo miła zmiana.
Przyzwyczajenie do stylu gry w Europie zajęło mi chwilę. Z początku starałem się twardą walką niwelować różnice, jednak z czasem zaadoptowałem się w pełni. Większa tafla daje Ci przestrzeń i czas, aby móc kreować grę. Jednak praca w obronie na większej tafli sprawiała mi sporo problemów i potrzebowałem czasu, aby tej sztuki się nauczyć.
Czym skusiła Cię Polska, a właściwie Cracovia, że zdecydowałeś się na taki krok?
– Rodzina mojej szwagierki jest z Polski, w związku z czym spędza ona połowę roku w Polsce, a drugą w Kanadzie. Dzięki niej mogłem się dowiedzieć, że Polska to niesamowity, piękny kraj. Z kolei od kolegów z drużyny słyszałem, że wasza liga prezentuje solidny poziom i stale się rozwija. Powiedziałem więc wprost mojemu agentowi, że z chęcią bym spróbował swoich sił w Polsce. Przyszła oferta z Krakowa i po kilku rozmowach, stało się jasne, że będę pasował do drużyny.
Ze względu na rodzinę z pewnością udało Ci się już odwiedzić nasz kraj?
– Z całą rodziną spędziliśmy święta w okolicach Warszawy, jednak Boże Narodzenie miałem okazję spędzić właśnie w Krakowie, wybierając się również na wycieczkę do Zakopanego. Mogę śmiało powiedzieć, że pokochaliśmy Polskę za to, co ma do zaoferowania.
Jaką rolę widzisz dla siebie w zespole?
– Przed rokiem mieliśmy bardzo młodą drużynę, w której oczekiwano ode mnie, aby pokazać profesjonalizm zarówno na lodzie, jak i poza nim. Czuję się dobrze w takiej roli, lubię dawać przykład swoim zachowaniem, nie samymi słowami. To w końcu czyny określają, jakimi jesteśmy ludźmi. Swoim zaangażowaniem, bycie odpowiedzialnym kolegą i grą będę chciał udowodnić, że zasługuje na rolę lidera.
Zatem jaki cel stawiasz przed sobą i drużyną?
– Stawianie celów przed startem w nowej lidze to ciężka sprawa. To coś, co będę musiał przedyskutować ze sztabem trenerskim, czego tak na dobrą sprawę będą ode mnie wymagać. Na ten moment jedynym moim celem jest dawać z siebie 100% każdego dnia, by jak najlepiej przygotować się do sezonu.
I na koniec zgodnie z tradycją naszych rozmów, poprosiłbym Cię abyś powiedział, co Twoja obecność wniesie do naszych rozgrywek?
– Będzie to połączenie szybkości i umiejętności technicznych. Chciałbym zaprezentować pełen wachlarz umiejętności ofensywnych i defensywnych. Uważam, że dużo wnoszę podczas bronienia osłabień, jednak moim naturalnym środowiskiem jest tercja ofensywna. Dużo słyszałem na temat klimatu kibicowskiego w Krakowie, o kibicach z pasją i pełnym zaangażowaniem. Nie umiem się więc doczekać pierwszego występu w Krakowie.
Rozmawiał: Kamil Przegendza