Kanadyjczycy rozpoczynają od zwycięstwa. Szwajcarzy zaskakują USA [Podsumowanie pierwszego dnia MŚ]

photo: Matt Zambonin/IIHF
Od prawdziwych bomb rozpoczęliśmy zmagania na szwajcarskim czempionacie. Zwycięstwa do swoich kont dopisali Kanadyjczycy, Finowie, Czesi i Szwajcarzy. Największym zaskoczeniem był triumf „Helwetów”, którzy mistrzostwa rozpoczęli od zwycięstwa z amerykańskim rywalem.
Kanada – Szwecja 5:3 (2:0, 1:3, 2:0)
Prawdziwy „banger” na otwarcie turnieju. Obydwie reprezentacje z dużym medalowym apetytem. Mecz przez długie momenty był bardzo wyrównany i obie ekipy wymieniały się ciosami. Zawodnicy spod znaku klonowego liścia złamali Szwedów dopiero na początku trzeciej odsłony, kiedy Connor Brown wyprowadził ich na prowadzenie, którego Kanadyjczycy już nie oddali do końca spotkania.
Finlandia – Niemcy 3:1 (1:0, 0:0, 2:1)
Od zwycięstwa swoją kampanię na Mistrzostwach Świata rozpoczęli również zawodnicy „Suomi”, którzy pewnie zwyciężyli 3:1 z reprezentacją Niemiec. Finowie objęli prowadzenie w pierwszej odsłonie, kolejne trafienie dołożyli w trzeciej tercji. Niemcy byli w stanie odpowiedzieć tylko raz za sprawą Loibla, ale fiński triumf potwierdził na kilka minut przed końcem Aatu Raty.
USA – Szwajcaria 1:3 (0:2, 0:0, 1:1)
Domowy lód ewidentnie pomógł reprezentantom Szwajcarii. „Helweci” w pierwszym swoim spotkaniu uporali się z zawodnikami z USA wynikiem 3:1. Gospodarze turnieju już w pierwszej tercji wyszli na dwubramkowe prowadzenie, którego nie oddali już do końca spotkania. O wyniku spotkania zadecydowała skuteczność pod bramką rywale, gdyż obie ekipy oddały na bramkę przeciwników bardzo podobną ilość strzałów.
Czechy – Dania 4:1 (2:0, 0:0, 2:1)
Nie dopuścili do niespodzianki na początek reprezentanci Czech. Nasi południowi sąsiedzi pewnie zwyciężyli z Duńczykami 4:1. Czesi od początku spotkania kontrolowali przebieg starcia i nie dawali rywalom szans na złapanie choćby kontaktu. Warto podkreślić, że do dorobku bramkowego Czechów w tym starciu dorzucił się również rekordzista na tym turnieju. 40-letni Roman Cervenka zdobył bramkę na 3:0, która umocniła czeskie prowadzenie i znacznie ułatwiła drogę do końcowego triumfu.