PUCKOUT.pl

Hokej na lodzie. Wyniki, analizy, statystyki

Trener Biało-Czerwonych po przegranej z Francją: „Brakowało nam Kamila w karnych i przewagach”

Foto: Daniel Sobociński

Porażka po rzutach karnych zawsze zostawia niedosyt, ale reprezentacja Polski po meczu z Francją może mówić raczej o niewykorzystanej szansie niż o straconych nadziejach. Selekcjoner Pekka Tirkkonen podkreślał po spotkaniu, że mimo rozczarowania drużyna wciąż pozostaje w grze o realizację celu, jakim jest awans do światowej elity.

PuckOut: Trenerze, bardzo trudny mecz. Jakie towarzyszą emocje i przemyślenia?
– Oczywiście czujemy rozczarowanie wynikiem, ale z drugiej strony możemy być dumni, że drużyna walczyła. Znowu zagraliśmy zespołowo przeciwko silnemu rywalowi i wiedzieliśmy, że musimy włożyć w to spotkanie dużo wysiłku. Było 0:0 po pierwszej tercji, zdobyliśmy kilka bramek w przewadze. Przegraliśmy ten mecz bardzo małą różnicą. W regulaminowym czasie popełniliśmy dwa błędy w defensywie, przy jednym zostawiliśmy pustą bramkę, coś, co nigdy nie powinno się zdarzyć. Ale taki jest hokej i sport, wygrywasz lub przegrywasz, gdy ktoś popełni błąd. Francja też kilka ich popełniła, ale to był naprawdę trudny mecz. Wczoraj wygraliśmy, dziś zdobyliśmy jeden punkt. Staramy się patrzeć na pozytywy, po dwóch meczach mamy cztery punkty i wciąż jesteśmy w grze o czołową dwójkę. Wszystko jest w naszych rękach.

Wczoraj i dziś świetna gra w osłabieniu, ale znowu chyba za dużo kar oddaliśmy Francji.
– Tak, to prawda. Już w pierwszej zmianie Kamil Wałęga dostał pięć minut i karę meczu. Ale bardzo dobrze broniliśmy się w osłabieniu. Mieliśmy jednak zbyt wiele kar, co kosztowało nas dużo energii. Niektórzy zawodnicy grają dużo, inni mniej i to zaburza nasz rytm zmian.

Wspomniał pan o Kamilu Wałędze, muszę zapytać, czy brakowało go w serii rzutów karnych? Wiemy, że świetnie je wykonuje.
– Oczywiście, że był brakującym elementem. Także w przewagach. To jeden z naszych czołowych napastników. Miał ogromnego pecha na początku meczu. Nie jestem pewien, czy zrobił to celowo, ale w hokeju, kiedy gra się na emocjach od pierwszych minut, takie sytuacje mogą się zdarzyć.

To był prawdziwy rollercoaster emocji. W dogrywce byliście już prawie w szatni, ale sędziowie nie uznali gola. Myślę, że to jak dotąd najlepsza reklama polskiego hokeja w tym turnieju.
– Na pewno kibice dostali widowisko warte swojej ceny, długi mecz, dużo emocji i ekscytacji. To dobra reklama hokeja i zachęta, żeby ludzie przychodzili na mecze.

Kolejny mecz z Kazachstanem, żeby wszystko zależało od was, potrzebne są trzy punkty. To możliwe?
– Oczywiście. Widzieliśmy już w tym turnieju, że potrafimy rywalizować. Zostały nam trzy mecze, każdy zespół ma taki sam terminarz. Teraz mamy dzień przerwy, żeby zregenerować ciało i głowę. Wrócimy ze świeżą energią i nastawieniem na mecz z Kazachstanem.

A co z Jordanem Perretem? Wczoraj dwa gole, dziś kolejne.
– Znamy go, popełniliśmy kilka błędów. Zawsze staramy się grać swój hokej, każdy ma swoje zadania na lodzie. Mówiliśmy, że kiedy jest na lodzie, musimy być gotowi. Dostał dziś dwie okazje i je wykorzystał. To dobry zawodnik międzynarodowy, który wykorzystuje swoje szanse.

Jak ważny jest ten jeden dzień przerwy?
– Bardzo. Dwa mecze z rzędu to duże obciążenie mentalne i fizyczne. Ten dzień pozwoli nam się zregenerować. Wyłączamy silniki, żeby znów je uruchomić na mecz z Kazachstanem. Turniej wciąż trwa, nic się nie skończyło. Zostały trzy mecze, mamy swoje szanse, taki jest sport.

Rozmawiał: Kamil Przegendza

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Prawa autorskie © Wszelkie prawa zastrzeżone | Puckout 2025 | Newsphere autorstwa AF themes