Krzysztof Maciaś po porażce z Francuzami. Wszystko jest dalej w naszych rękach

Foto: Jarosław Fiedor
Szalony, zwariowany, można wiele rzeczy powiedzieć o meczu z Francją, ale niestety bez happy endu dla biało-czerwonych. Polacy przegrali z „Les Bleus” 2:3 po rzutach karnych. Wynik spotkania rozstrzygnął się, aż w 10. serii najazdów. O kilka słów poprosiliśmy bardzo aktywnego w tym spotkaniu Krzysztofa Maciasia.
Puck Out: – Bardzo bolesna ta porażka dla nas i dla Was, ale turniej się jeszcze nie skończył.
Krzysztof Maciaś, napastnik reprezentacji Polski: – Tak, zgadza się. Turniej się jeszcze nie skończył. Mamy dwa mecze za sobą. Udało nam się zdobyć w nich cztery punkty. Wiadomo, chcieliśmy sześć, ale te cztery to jeszcze nie jest żadna tragedia. Wszystko jest dalej w naszych rękach i tego się trzymajmy.
Pod względem emocji absolutnie fenomenalny mecz. Już w dogrywce wydawało się, że mecz już się kończy porażką, ale ta bramka nie została uznana. Dodatkowo, aż 10 serii rzutów karnych. Ten mecz to była chyba prawdziwa reklama hokeja dla kibiców?
Tak mi się wydaje, że tak. Przede wszystkim my nie zjeżdżaliśmy z lodu, bo nie wierzyliśmy. Myślę, że to bardziej Francuzi się pochłonęli tą radością. Trzymaliśmy kciuki, żeby to nie był gol. Wiedzieliśmy, że musimy dalej dawać z siebie 100% i próbować to spotkanie wygrać.
Znów osłabienia bronione świetnie, ale znów było ich za dużo. Kosztowało Was to sporo sił?
Tak, oczywiście. Musimy nad tym bardzo popracować, bo zagraliśmy myślę ponad tercję w osłabieniu. Z całą pewnością jest to za dużo. Na razie bronimy je świetnie, ale nie chcemy grać tylu osłabień. Wolimy grać 5 na pięciu, lub rozgrywać nasze przewagi, więc trzeba popracować nad dyscypliną i bardziej rozważnymi decyzjami w pewnych momentach.
Jak oceniasz atmosferę w Sosnowcu?
Super, bardzo słychać wsparcie kibiców zwłaszcza w tych decydujących fazach meczu podłączają się i są na prawdę tym takim szóstym zawodnikiem dla nas. Bardzo się cieszymy, że mistrzostwa są tutaj i że otrzymujemy tak ogromne wsparcie od kibiców. Mam nadzieję, że im to w jakiś sposób wynagrodzimy.
Po tej stracie punktów, żeby mieć wszystko w swoich rękach trzeba wygrać z Kazachstanem za 3 punkty.
Taki jest plan. Mamy taki plan. Przed mistrzostwami celowaliśmy w 15 punktów po wszystkich spotkaniach, teraz maksymalnie możemy zdobyć 13 punktów. Dla nas taki jest plan, tego się trzymamy i nie patrzymy na innych na tą chwilę.
Rozmawiał : Kamil Przegendza