Udany rewanż. Polacy z pewnym zwycięstwem nad zespołem z elity!

Foto: Tomasz Gonsior
Udało się biało-czerwonym zrewanżować za piątkową porażkę przeciwko Słowenii. Polacy w drugim kontrolnym meczu z „Rysiami”, zwyciężyli bardzo pewnie 5:2. Przed podopiecznym trenera Tirkkonena zostało już tylko jedno spotkanie. W środę 29. kwietnia hokeiści z orzełkiem na piersi podejmą w ostatnim sprawdzianie przed MŚ, reprezentację Francji.
Fantastyczne otwarcie
Polacy bardzo dobrze weszli w spotkanie już w 6. minucie otwierając wynik spotkania. Uczynił to konkretnie Jakub Lewandowski, który dobrze znalazł się do dobitki i umieścił po raz pierwszy gumę w słoweńskiej sieci. Kilkadziesiąt sekund później biało-czerwoni wyprowadzili kolejny cios. Tym razem skutecznie ruszył Kamil Wałęga i guma po jego uderzeniu wturlała się do bramki. Słoweńcom chwilę zajęło, nim się otrząsnęli, ale byli w stanie odpowiedzieć. Jaka Sodja dobił krążek po interwencji Miarki i dał gościom kontakt. Jednak tuż przed końcem pierwszej odsłony dwubramkowe prowadzenie biało-czerwonym zwrócił Kamil Górny. Polski defensor ładnym strzałem z nadgarstka nie dał szans Kolinowi. Do końca pierwszej odsłony więcej bramek już nie padło.
Remisowa druga odsłona
Hokeiści „Rysiów” ruszyli do ataku od początku drugiej tercji. I znów udało im się złapać kontakt. Za to trafienie odpowiedzialny był Langus Nace, który wykorzystał słoweńską grę w liczebnej przewadze. Po raz kolejny jednak cieszy fakt, że biało-czerwoni znów byli w stanie odpowiedzieć na kontaktowe trafienie rywali. Bezkompromisowo w końcówce drugiej odsłony, odrobinę miejsca przed golkiperem wykorzystał Patryk Krężołek. Backhandowe zakończenie skończyło w samym okienku słoweńskiej bramki i na koniec drugiej odsłony znów mogliśmy się radować z dwubramkowego prowadzenia biało-czerwonych.
Pieczęć w trzeciej tercji
Trzecią odsłonę rozpoczęliśmy od kolejnego ciosu, który mocno podciął już skrzydła naszym rywalom. Indywidualnie ruszył Szymon Kiełbicki, a jak popularny „Kiełbik” rusza solowo, to ciężko go powstrzymać. Tak było też tym razem i Kolin musiał kapitulować po raz piąty. Do końca spotkania biało-czerwoni kontrolowali przebieg gry i nie dopuścili oponentów do wielu groźnych sytuacji. Polacy ze swojej strony też już żadnej bramki nie dołożyli i na koniec dnia mogliśmy cieszyć się z pewnego zwycięstwa polskiej kadry.
Polska – Słowenia 5:2 (3:1, 1:1, 1:0)