Cisza przerwana! Nowe informacje dotyczące fuzji w Sanoku

fot. Andrzej Golema
Minął miesiąc od zwołania lakonicznej konferencji prasowej, podczas której ogłoszono nawiązanie współpracy pomiędzy STS-em Sanok a Sokiłem Kijów. Kolejne tygodnie zamiast odpowiedzi na fundamentalne pytania, przyniosły jeszcze więcej znaków zapytania. W przestrzeni medialnej pojawiły się plotki, według których strona ukraińska zniechęcona limitem 10 Polaków w meczowym składzie, ma wycofać się z projektu. Nieco światła na przyszłość sanockiego hokeja rzucił trener polsko-ukraińskiego projektu – Oleg Shafarenko.
Zmienne nastroje wśród kibiców
Dla sympatyków sanockiego hokeja tegoroczna przerwa pomiędzy rozgrywkami to istny emocjonalny rollercoaster. Gdy wydawało się, że najwyższa pora pogodzić się z absencją Sanoka na ekstraligowych salonach – padła informacja o pozyskaniu inwestora, który ma zamiar spłacić zobowiązania klubu i przeznaczyć środki na budowę konkurencyjnego zespołu.
Gdy burmistrz Tomasz Matuszewski podczas zwołanej na Arenie Sanok konferencji, przedstawił plan utrzymania STS-u na hokejowej mapie, zaczęła się ostra jazda bez trzymanki. Zgodnie z tym, o czym plotkowano w środowisku – metodą na uratowanie hokeja w Sanoku miała być fuzja z Sokiłem Kijów. Ukraińcy mieli wyłożyć środki na funkcjonowanie klubu oraz spłacić zobowiązania. W zamian polska strona miała oddać decyzyjność sportową – na ławce trenerskiej Oleg Shafarenko, piastujący stanowisko trenera Sokiłu od sezonu 2020/2021. Wśród kibiców pomysł spotkał się ze skrajnymi reakcjami. Matuszewski uspokajał jednak kibiców, że sto procent udziałów spółki pozostaje w polskich rękach, a licencja nie została sprzedana żadnemu obcemu podmiotowi.
Cisza, która wyraża więcej niż 1000 słów
Nastrojów nie poprawiał fakt, że kolejne dni, a później tygodnie nie przyniosły żadnych nowych informacji. Tam, gdzie brakuje jasnego przekazu, rzecz jasna pojawiają się plotki. W przestrzeni medialnej nie brakowało opinii, że strona ukraińska nie została dokładnie poinformowana, co do regulaminu rozgrywek i obowiązku wystawienia minimum 10 Polaków w składzie meczowym. Według nieoficjalnych informacji, na które powoływał się portal HOKEJ.NET, miał to być powód, który mógł spalić na panewce cały projekt.
W ciemnym tunelu plotek o fiasku współpracy, pojawiło się jednak światełko. Trener Oleg Shafarenko udzielił wywiadu dla oficjalnej strony Sokiła Kijów, w którym zdradził nieco kulisów przygotowań. Szkoleniowiec przyznał, że wymóg posiadania 10 Polaków w składzie skomplikował nieco sytuację, lecz nie stał się barierą nie do pokonania. Shafarenko zapewniał, że jest w stanie pomimo tych obostrzeń zbudować drużynę, która spełni oczekiwania obu stron.
Jak dodał, wszystkie rozmowy są już na końcowym etapie i pozostała jedynie kwestia podpisania wszystkich dokumentów z przedstawicielami miasta oraz PZHL-em. W składzie STS-u mają znaleźć się Polacy z doświadczeniem na poziomie reprezentacyjnym.
Jakie plany na resztę przygotowań?
Shafarenko zdradził również plany na nadchodzące tygodnie. Wśród nich nie brakuje jednak kontrowersji, które mogą ponownie podnieść temperaturę dyskusji wokół projektu. Zdaniem szkoleniowca zespół ma przystąpić do rozgrywek pod nazwą łączącą Sanok z Sokiłem. Ingerencja w kwestię herbów, barw i nazwy zgłoszonego do rozgrywek klubu z pewnością spotka się z dezaprobatą lokalnego środowiska.
Drużyna do pracy w pełnym składzie ma przystąpić 18 sierpnia w Sanoku. Zespół pod koniec sierpnia rozegra turniej sparingowy w Bytomiu, zmierzy się również z drużyną Humenné oraz planuje skrzyżować kije z ekipą Kijów Capitals.
źródło:hcsokil.com.ua