Transferowy bilans zysków i strat – KH Energa Toruń

Kolejnym zespołem, którego ruchy transferowe rozbierzemy na czynniki pierwsze, jest KH Energa Toruń. „Stalowe Pierniki” były aktywnym graczem na rynku transferowym i dokonały sporych roszad w kadrze zespołu. Choć spodziewamy się jeszcze dopięcia kadry w Toruniu, to już teraz zerknijmy na bilans zysków i strat.
Szybkie decyzje o przedłużeniu kontraktów
Trzeba zacząć od tego, że włodarze klubu z Torunia bardzo szybko rozpoczęli negocjacje kontraktowe ze swoimi najważniejszymi zawodnikami. Już w trakcie fazy play-off „Stalowe Pierniki” ogłaszały kolejne podpisy pod kontraktami ze stanowiącymi o sile drużyny zawodnikami. Taka strategia, co oczywiste – spotkała się z aprobatą kibiców, których ucieszyło utrzymanie kluczowych zawodników i to na dłużej niż jeden sezon.
Do grona najszybciej przedłużonych zawodników należeli Mikołaj Syty, Andrij Denyskin, Mateusz Zieliński czy Adrian Jaworski. Niezwykle produktywny sezon ma za sobą 28-letni Denyskin. Reprezentant Ukrainy wykazywał się zarówno skutecznością w wykańczaniu akcji, jak i kreatywnością przy kreowaniu sytuacji bramkowych dla swoich kolegów. Rozgrywki ligowe zakończył z dorobkiem 51 zdobytych punktów za 20 bramek i 31 asyst. Na kolejne dwa lata w Toruniu zdecydował się pozostać również Mikołaj Syty. 27-letni napastnik zamknął miniony sezon, legitymując się bilansem 42 wypracowanych punktów za 17 bramek i 25 asyst. Aż o trzy lata swoją umowę przedłużył z drużyną Rusłan Baszyrow, którego toruński klub określił jako skutecznego i niezawodnego zawodnika.
Tych twarzy już nie zobaczymy
Pierwsze pożegnanie również nastąpiło w trakcie sezonu. Włodarze klubu podjęli bowiem decyzję o rozwiązaniu umowy ze Zdenkiem Sedlakiem. Choć do statystyk osiąganych przez zawodnika ciężko było mieć większe zastrzeżenia (35 spotkań, 19 bramek, 13 asyst), to górę wzięły czynniki pozasportowe. Jako klub odpowiadamy nie tylko za wynik sportowy, lecz także za kulturę organizacji i wartości, które reprezentujemy – tak co do kulisów rozstania, odniósł się toruński klub. Po zakończeniu rywalizacji w fazie play-off stawkę zawodników opuszczających szeregi „Stalowych Pierników” uzupełnili Deniss Fjodorovs, Oleksei Vorona, Oliwier Kurnicki, Illia Korenchuk, Kacper Ziarkowski oraz Chase Phelps. Sympatyków toruńskiego hokeja najmocniej zabolała strata 28-letniego Vorony. Reprezentant Ukrainy zdołał przebić już w sezonie zasadniczym barierę 30 zdobytych punktów (9 bramek, 28 asyst) i bez dwóch zdań należał do grona głównych kreatorów poczynań ofensywnych.
Działaczom nie udało się również namówić do pozostania w Toruniu Jakuba Lewandowskiego. Uchodzący w oczach wielu za objawienie sezonu napastnik wybrał Oświęcim jako miejsce, w którym będzie chciał kontynuować swoją karierę. Na północy Polski imponował dynamiką, chęcią gry na krążku i przebojowością w zdobywaniu tercji rywala. Taka postawa znalazła swoje odzwierciedlenie w statystykach – reprezentant Polski w 40 spotkaniach zdobył 37 punktów za 15 bramek i 22 asysty.
Wsparcie ze wschodniej flanki
Wzmocnienia zespołu, na jakie zdecydowali się toruńscy działacze, mają prawo imponować. Klub zdecydował się na wschodni kierunek, który w mieście Kopernika sprawdził się już niejednokrotnie. Ciekawym dossier imponują szczególnie zakontraktowani Kazachowie – Viacheslav Kolesnikov i Roman Kalmykov. 25-letni Kalmykov, to bramkarz mający za sobą niemal 150 spotkań rozegranych w barwach Nomadu Astana i Belibarysu Atyrau. W swoim dorobku ma już tytuł mistrza Kazachstanu, po który sięgnął przed rokiem. Przymierzany był również do występów w reprezentacji narodowej. Jeszcze bogatszym CV może pochwalić się Kolesnikov. 25-letni napastnik zaliczył 16 występów w KHL, a w 2025 wystąpił na Mistrzostwach Świata Elity. Oprócz tytułu mistrza Kazachstanu udało mu się wraz z Nomadem Astaną siegnąć po Puchar Kontynentalny.
Z dalekiego wschodu do Torunia przybył reprezentant Japonii – Chikara Hanzawa. Polscy kibice mogli przekonać się już o jego umiejętnościach, gdy podczas Mistrzostw Świata Dywizji IA w Sosnowcu, dwukrotnie wpisał się na listę strzelców w meczu przeciwko Polsce. Do całej tej składanki należy doliczyć przebojową młodzież, która przechodzi do seniorskiej drużyny z Sokołów Toruń. Trener Hirvonen postawił również na swoich rodaków. Santeri Peltola i Mikael Tapio wydają się mieć papiery, aby wydatnie wzmocnić drużynę. Wisienką na torcie okazał się powrót Daniila Larionovsa. Łotysz po dwóch latach wraca do Torunia. Obronę wzmocnić ma natomiast Robert Ossipov, 23-letni reprezentant Estonii. Defensor przed rokiem występował na trzecim poziomie rozgrywkowym w Szwecji, zbierał również doświadczenie w Alpejskiej Hokej Lidze, a sezon zwieńczył awansem z reprezentacją Estonii z dywizji IB do IA.
Pomysł, stabilność, bez rewolucji
Musimy przyznać, że chęć osiągnięcia stabilizacji ze strony toruńskiego klubu wygląda bardzo dobrze. Szefostwo „Stalowych Pierników” wyszło z założenia, że najlepszym wzmocnieniem jest zatrzymanie kluczowych zawodników. Szybko podpisane długoterminowe kontrakty były jasnym sygnałem, że w Toruniu przyszłość może mienić się w jasnych kolorach. Trener Hirvonen zyskał możliwość spokojnego przepracowania okresu przygotowawczego i czas na zbudowanie formacji, które w pełni oddadzą potencjał zespołu. Nieuniknione straty zostały skompensowane obiecującymi wzmocnieniami.