PUCKOUT.pl

Hokej na lodzie. Wyniki, analizy, statystyki

Transferowy bilans zysków i strat – Comarch Cracovia

Kolejnym cyklem, który będzie co tydzień ukazywał się na naszych łamach to transferowy bilans zysków i strat. Format, w którym bierzemy pod lupę ruchy transferowe poszczególnych ekip THL. Na pierwszy ogień – Comarch Cracovia. „Pasy” oficjalnie ogłosiły  już zakończenie aktywności na rynku transferowym, tym samym zamykając kadrę na sezon 2026/2027.


Na początku głośne odejścia

Transferowy zawrót głowy w Krakowie rozpoczął się podobnie jak w innych polskich klubach od rozstań. Jako pierwszy z zespołem  pożegnał się Fabian Kapica.Najgłośniejszym nazwiskiem na liście pożegnanych okazał się defensywny rutyniarz – Maciej Kruczek, dotychczasowy kapitan krakowskiej drużyny. To właśnie rozstanie z „Krugerem” wzbudziło wśród kibiców najwięcej emocji. Dla 38-latka był to drugi pobyt w Cracovii. Wcześniej miał on okazję występować przy Siedleckiego w latach 2014-2020, a więc w szczytowym okresie hokejowego imperium Janusza Filipiaka. Teraz gdy drużyna znajduje się w zupełnie innym położeniu, Kruczek wydawał się naturalnym liderem nie tylko na lodzie, ale przede wszystkim w szatni. Czterokrotny mistrz Polski i przez dekadę etatowy reprezentant Polski, który swoją karierę z orzełkiem na piersi zwieńczył występem na mistrzostwach świata elity w 2024 roku. Na papierze wręcz doskonały nauczyciel dla nieopierzonej młodzieży wchodzącej do seniorskiego hokeja.

Nastrojów wśród kibiców z pewnością nie poprawiła strata fińskiego tercetu, który wydatnie stanowił o sile krakowskiej ofensywy w ubiegłym sezonie. Eetu Maki, Taavi Tiali i Henry Karjalainen doskonale wiedzieli, co należy robić z krążkiem w tercji rywala. Głównym architektem był oczywiście Karjalainen. 31-latek zanotował na swoim koncie w 38 spotkaniach sezonu zasadniczego aż 39 punktów za 10 bramek i 29 asyst. Obecność Fina na lodzie była gwarancją tak istotnej w hokeju efektywności dla Cracovii.

Solidny trzon na miejscu 

Równowagę pozwoliły zachować napływające informację o podpisaniu nowych umów z grupą kluczowych zawodników. Kolejny sezon w Krakowie zdecydowali się spędzić Damian Kapica, Santeri Lipiainen i Sean Montgomery. Złożenie podpisów przez tę trójkę pozwoliło uwierzyć, że przy Siedleckiego nie szykuje się rewolucja totalna i uda się zachować trzon zespołu z minionego sezonu.

Damian Kapica to as w talii Krystiana Dziubińskiego. Kibice pod Wawelem zwykli traktować go już na prawach legendy. Ciężko się temu dziwić i zarzucać, że to tytuł na wyrost. Dla Kapicy będzie to już bowiem 11. sezon w Cracovii. Jeśli nie prześladują go kontuzje, to z pełną odpowiedzialnością 33-latek wchodzi w buty kreatora poczynań ofensywnych drużyny. Potrafi regulować „tętno” wydarzeń na lodzie, utrzymując drużynę w posiadaniu krążka. Doskonały podczas pozycyjnego rozgrywania rywala zamkniętego we własnej tercji.

Lipiainen był jednym z najbardziej zapracowanych bramkarzy w całej ligowej stawce. Nie przeszkodziło mu to jednak, aby utrzymać skuteczność obron na poziomie 91%. Takiego bramkarza potrzebowano właśnie w Krakowie. Fin potrafił utrzymywać swój zespół w najcięższych momentach w grze. Dzięki temu dysponujący większym potencjałem kadrowym rywale w minionym sezonie zostawiali punkty w Krakowie, bądź zmuszeni byli oddać je Cracovii na własnym lodzie. Obserwując letnie okienko transferowe, można oczekiwać, że w nadchodzącym sezonie dyspozycja Lipiainena również będzie miała kluczowy wpływ na wyniki „Pasów”.

Sean Montgomery, to człowiek, który albo swoją obecnością odmienił obliczę drużyny, albo dołączył do niej w idealnym momencie. 28-latek imponował zaangażowaniem w każdym spotkaniu, ale przede wszystkim bronił się umiejętnościami i dobrymi statystykami. Szybko wpisał się w wizję gry trenera Dziubińskiego, będąc aktywnym ogniwem ofensywy, ale gdy zachodziła taka potrzeba, potrafił ofiarnie pracować we własnej tercji.

Pora na nowe twarze

Działacze z Krakowa robili oczywiście co w ich mocy, aby uzupełnić poniesione straty kadrowe. W transferowej karuzeli znalazło się również miejsce dla obiecujących młodzieżowców. Kontrakty podpisali występujący w katowickim SMS-ie Borys Dawid oraz Radosław Kot.

W defensywie o spokój ma zadbać Łotysz Daniels Goršānovs, który pod Wawel trafił z ekipy wicemistrza Łotwy – HK Zemgale. 23-latek operuje prawym uchwytem kija, a w jego statystykach nie brakuje zdobytych punktów za asysty. Stąd można spodziewać się, że Goršānovs będzie przez trenera Dziubińskiego rozpatrywany w roli zawodnika rozgrywającego formacje specjalne. Skład formacji obronnej uzupełnił Vilii Laitinen, który ubiegły sezon spędził w Toruniu. Podobnie jak Goršānovs on również operuje kijem na prawą stronę. W ekipie „Stalowych Pierników” 26-latek rozegrał 33 spotkania, w których zaksięgował 23 punkty za 4 bramki i 19 asyst.

Za efektywne dostarczanie bramek i asyst z pewnością będzie miał odpowiadać Joni Airo. 26-letni skrzydłowy w sezonie 2022/2023 sięgnął po tytuł króla strzelców Mestis – drugiego poziomu rozgrywkowego w Finlandii. Tam zresztą Airo imponował swoją produktywnością. Podczas sześciu rozegranych sezonów rozegrał 234 spotkania, w których zdobył 178 punktów za 86 bramek i 92 asysty. Fin ma za sobą już jedną, niezbyt udaną zagraniczną przygodę. W sezonie 2024/2025 był zawodnikiem francuskiej Marsylii, w barwach której w 35 rozegranych spotkaniach zdołał zdobyć zaledwie 6 punktów.

Ciekawym ruchem wydaje się decyzja o zakontraktowaniu Jamesa White’a. Kanadyjczyk miniony sezon spędził na drugim poziomie rozgrywkowym na Słowacji, punktując jak na zawołanie. W 51 rozegranych spotkaniach 26-latek zdobył aż 55 punktów za 20 bramek i 35 asyst. Z transferów wewnątrz ligi, Cracovii udało się sięgnąć po trzykrotnego mistrza Polski – Mateusza Ubowskiego. 25-letniemu środkowemu marzy się z pewnością więcej czasu na lodzie i miejsce w wyższych formacjach, niż mógł na to liczyć w ekipie GKS-u Tychy. Mocnym akcentem okazało się zakontraktowanie Danielsa Bērziņša. 27-latek tworzył w JKH GKS-ie Jastrzębie szalenie skuteczną linię ofensywną pierwszej formacji. W 37 ligowych spotkaniach Bērziņš zdobył 29 punktów, na które złożyło się 12 bramek i 17 asyst.

Status quo zachowany

Choć Cracovia musiała zmierzyć się z utratą kilku istotnych ogniw, jej aktywność na rynku transferowym daje krakowskim kibicom nadzieję, że kadra na sezon 2026/2027 może być konkurencyjna nawet w spotkaniach z czołowymi drużynami. Co najważniejsze, tego lata drużyna pod okiem trenera Dziubińskiego, będzie miała możliwość przepracowania pełnego okresu przygotowawczego. Budowany „na ostatni dzwonek” rok temu zespół potrzebował sporego okresu rozruchowego, który przypłacił serią porażek. Ciężko jednoznacznie określić, czy jest to kadra umożliwiająca walkę o wyższe cele niż przed rokiem, jednak z pewnością tegoroczne lato upłynęło w Krakowie pod znakiem znacznie większej stabilności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Prawa autorskie © Wszelkie prawa zastrzeżone | Puckout 2025 | Newsphere autorstwa AF themes