Rozpoczęła się ostatnia prosta wyścigu o Puchar Stanleya.

Grafika: Madzia Ilukowicz
Wczorajszej nocy w Lenovo Center w Raleigh miał miejsce pierwszy mecz finałowy Carolina Hurricanes i Vegas Golden Knights.
Canes mieli okazję wykorzystać przewagę własnego lodu, jednak Vegas skutecznie im w tym przeszkodziło. Przez całe 60 minut emocje sięgały zenitu – zawodnicy odpowiadali bramką na bramkę, więc kibice obydwu drużyn do ostatniego momentu nie mogli być pewni wyniku, na którym zakończy się to spotkanie. Hokejowe widowisko na całego było idealną inauguracją finałów NHL.
Pierwszy gol padł w zaledwie 25. sekundzie! Nikolaj Ehlers, napastnik prosto z duńskiej krainy Lego sprawił, że cała arena wybuchła. Aby tę radość utrzymać, 12 minut później dorzucił kolejnego gola.
Fani Hurricanes nie mogli jednak cieszyć się zbyt długo. Minutę później pierwszą bramkę dla Vegas zdobył 30-letni obrońca, Shea Theodore. Do końca pierwszej tercji Canes zdołali jednak utrzymać prowadzenie 2:1.
Druga odsłona okazała się dla Caroliny dużo słabsza. Środkowi Vegas mocno postawili się swoim przeciwnikom. Ivan Barbashyov doprowadził do wyrównania już w 30. sekundzie, a w 4. minucie William Karlsson wyprowadził swoją drużynę na wynik 2:3.
W drugiej tercji jeszcze kapitan gospodarzy, Jordan Staal dał swoim kolegom nadzieję na odzyskanie tego meczu, strzelając trzeciego gola.
Trzecia tercja to już zupełny rollercoaster emocji – starcie dwóch napastników i obrońcy. W 1. minucie gości na prowadzenie wyciągnął Brett Howden, na co niedługo później odpowiedział Shayne Gostisbehere, obrońca Huraganów. Ostateczny wynik Złotym Rycerzom zapewnił czeski napastnik, Tomas Hertl, doprowadzając do wyniku 4:5 dla ekipy z Nevady.
Pierwszy mecz był zdecydowanie gratką dla każdego fana hokeja, a w szczególności dla kibiców Vegas. Co ciekawe, to pierwszy mecz w historii finałów, w którym gole były strzelane w pierwszych 30. sekundach pierwszej i drugiej tercji. Obydwie ekipy zagrały naprawdę wyrównany mecz, co doskonale pokazują statystyki – nawet tam, gdzie pojawiają się różnice, są one minimalne.
Czy Carolina Hurricanes dadzą radę odpowiedzieć w kolejnym spotkaniu? Czy może jednak Vegas Golden Knights znów okażą dominację i utrzymają zwycięski ciąg?