PUCKOUT.pl

Hokej na lodzie. Wyniki, analizy, statystyki

Aron Chmielewski po porażce z Litwą: ,,Przepraszam, że nie wygraliśmy meczu, który powinniśmy”

Foto: Zamrożeni w kadrze

To miał być wieczór, który polscy hokeiści i kibice zapamiętają. Wszystko było w rękach Biało-Czerwonych, zwycięstwo z Litwinami dawało awans do hokejowej elity. Zamiast świętowania przyszło jednak ogromne rozczarowanie. Reprezentacja Polski przegrała 1:2 z teoretycznie najsłabszym rywalem turnieju i straciła szansę na powrót do grona najlepszych drużyn świata.

PuckOut: W imieniu wszystkich kibiców, dziękujemy za te emocje. Szkoda, że bez happy-endu w tym ostatnim spotkaniu.

— W imieniu wszystkich hokeistów przepraszam za to, że nie wygraliśmy meczu, który powinniśmy. Wszystko układało się pod nas i było w naszych rękach. Przegraliśmy z teoretycznie najsłabszym przeciwnikiem. Nie udźwignęliśmy tego. Nie wiem dlaczego, ponieważ mamy doświadczoną drużynę, która powinna takie spotkania wygrywać. Byliśmy na Litwie w tym samym składzie, może z jakimiś drobnymi zmianami. Wygraliśmy tam, a dzisiaj to oni zostawili serducho, a my szczerze mówiąc, nawet nie chce się wypowiadać. Mam coś w głowie, ale nie chcę tego mówić na głos. To są nerwy i emocje. Jeszcze raz przepraszam kibiców i dziękuję im za to, że byli z nami do końca. Oklaski nawet po tak ciężkim meczu, tak nie ładnym, wielki szacunek i słowa uznania, a dla nas no niestety kubeł zimnej wody.

A co się działo w przerwach między tercjami?

— Po pierwszej tercji powiedzieliśmy sobie, że musimy trochę lepsze zmiany robić. Gdzieś ta Polska liga nie pomaga, bo nie mamy tych przerw w meczach tyle ile tutaj. Wcześniej z Kazachstanem, z Francją, Ukrainą nie było, aż tak wielu tych zmian. Dzisiaj, niektórzy chcieli pokazać, że oni są liderami, ale to nie jest ten mecz i nie ten sport. To musieliśmy sobie w pierwszej przerwie powiedzieć, do niektórych dotarło, do niektórych nie. Jesteśmy drużyną i my tego nie udźwignęliśmy wszyscy. To jest przykre. Później udało się nam strzelić bramkę wyrównującą. My zawiedliśmy. My zawodnicy na lodzie, mogliśmy wygrać, a przegraliśmy.

Dużo strzałów, przewagi i nic z tego nie wyszło.

— Zrobiliśmy z bramkarza bohatera, mało graliśmy na bramce. Jedyny gol, który strzeliliśmy był jakiś brzydki, gdzieś tam narzucony na bramkę. Znalezienie krążka, podanie na drugi słupek, pusta bramka. Tego było mało. Strzały nie docierały tam gdzie miały. Tak się mecz potoczył. Zawiedliśmy, że nie udało nam się strzelić drugiej bramki.

Gdzieś ta nerwowość w tym ostatnim podaniu i strzale, z czego to mogło wynikać? Mamy w kadrze młodych chłopaków, ale większość zawodników, jest już doświadczona w takich spotkaniach o wysoką stawkę. 

— Nie wiem z czego mogła wynikać ta nerwowość. Myślę, że zawodnicy którzy byli na lodzie nie powinni być nerwowi, są doświadczeni. Może coś z kijem, nie wiem, ciężko mi powiedzieć.

Nie w taki sposób sobie wyobrażałeś ten powrót do reprezentacji i na mistrzostwa świata?

— Nie. Nie mogę powiedzieć, że nikt się nie starał. Wszyscy chcieliśmy grać jak najlepiej, dla orzełka. Zostawiliśmy kawał serducha i roboty na lodzie. Byliśmy blisko awansu, na początku nikt, prócz nas – zawodników się tego nie spodziewał. Na końcu graliśmy mecz o awans. Nie udało się, ale nie można nikomu nic zarzucić, oprócz tego, że przegraliśmy mecz gdzie byliśmy zdecydowanie lepszą drużyną. To boli, bo gdyby nasz przeciwnik grał solidnie to może by to przeszło lepiej.

Cały turniej przeszliśmy przez ogromną karuzelę emocji. Po meczu z Kazachstanem nastroje były, ale tak się ułożyło, że graliśmy mecz o awans z Litwą. Nie zlekceważyliśmy trochę za bardzo przeciwnika w tej pierwszej tercji?

— Nie wiem, co siedzi w głowach innych zawodników. Nie uważam, że było to zlekceważenie. Szczerze mówiąc nie wiem, nie będę tego meczu oglądał drugi raz. Nie będę go analizował. Za siebie mogę powiedzieć, że przeciwnika nie zlekceważyłem. Wiedziałem co gramy i wiem jak ciężkie są to mecze, gdzie gracz jest teoretycznie słabszy. Ja wyszedłem z głową, tak jak na każdy inny mecz, chciałem oddać wszystko dla drużyny.

Uciekła elita. Nie mówisz: ,,Rezygnuję z reprezentacji”? Trudno wyobrazić sobie grę bez Ciebie.

— Przykre, ale takie jest życie. Muszę to wszystko przemyśleć. Sezon właśnie się skończył i na razie o tym nie myślę. Nigdy nie powiedziałem reprezentacji „nie”, to raczej reprezentacja mówiła tak mnie. Od 17. roku życia grałem z orłem na piersi i zawsze zostawiałem wszystko na lodzie. Nawet gdy brakowało finansów czy ubezpieczenia, zawsze przyjeżdżałem. Kiedy po kontuzji kadra mogła mi pomóc, nie dostałem wsparcia. Nie mówię, że odpowiadały za to konkretne osoby, nie chodzi tylko o trenera, ale też o innych ludzi wokół. Jakiś uraz jednak we mnie pozostał. Mimo wszystko zawsze byłem i jestem otwarty na grę dla reprezentacji. Teraz jednak muszę się nad tym spokojnie zastanowić.

Rozmawiał: Kamil Przegendza

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Prawa autorskie © Wszelkie prawa zastrzeżone | Puckout 2025 | Newsphere autorstwa AF themes