Jedynka po raz trzeci. Toronto zgarnia Gavina McKennę

W nocy z piątku na sobotę w Buffalo odbyła się pierwsza runda draftu NHL. Zgodnie z większością przewidywań, to Gavin McKenna stał się jedynką w tym roku. Czy Toronto Maple Leafs mają znów szansę na odbudowanie swojej reputacji?
Od 59 lat bez pucharu, od 10 lat dla wielu pośmiewiskiem w lidze – w fazie playoff nie przeszli poza drugą rundę ani razu od 2016 roku. Ostatni sezon dołożył do pieca wszystkim krytykom, bo po stracie Mitcha Marnera i kontuzji Austona Matthewsa Toronto skończyło na końcu tabeli sezonu zasadniczego. Los jednak przesądził o tym, że Liście w tym roku dostały szansę na pierwszy wybór w drafcie 2026.
Meczowy wizjoner
Gavin McKenna, osiemnastoletni, kanadyjski napastnik od dłuższego czasu był faworytem wśród skautów. Kontroluje tempo gry, świetnie wpasowuje się w skomplikowane sytuacje na lodzie, a jako najmłodszy gracz w NCAA zdobył 51 punktów w 35 meczach. Średnia 1.46 punktu na mecz to drugi najwyższy wynik w USA. Na początku tego roku potwierdził swoje umiejętności pomagając Kanadzie zdobyć brąz w WJC i jednocześnie zdobywając 14 punktów na swoje konto.
Odbudowa wizerunku?
John Chayka podczas konferencji powiedział, że McKenna jest wyjątkowym zawodnikiem – hokej to cała jego osobowość. Historia dzieciaka, który po prostu kochał ten sport i był zdeterminowany do rozwoju za wszelką cenę tylko to potwierdza. Mówi się, że Gavin stanie się teraz idealnym partnerem dla Matthewsa, który jest najlepszym strzelcem Toronto i jednym z najlepszych snajperów w całej lidze. Szefostwo Maple Leafs liczy więc teraz na to, że młody zawodnik pomoże im odbudować legendę. Sam napastnik też wierzy, że będzie dobrym uzupełnieniem kapitana drużyny w pierwszej formacji.
Historyczne nazwiska
Dotychczasowe jedynki, które wybrało Toronto, stały się legendami w NHL. W 1985 roku z tym numerem wybrano Wendela Clarka, początkowo obrońcę, w którym władze Liści widziało mocnego skrzydłowego. W NHL rozegrał 888 meczy, zdobył 633 punkty, a na ławce kar spędził 1690 minut. Przez trzy lata był też kapitanem kanadyjskiej drużyny i mimo kilku krótkich epizodów w innych drużynach, zawsze wracał do Toronto.
Drugim w historii franczyzy zawodnikiem wybranym z numerem jeden, jest właśnie Auston Matthews, o którym więcej pisaliśmy w ostatnim wpisie. Do dziś zaliczył ponad 600 meczów w sezonie zasadniczym, regularnie występuje w All-Star Game, a przed sezonem 2024/25 stał się także kapitanem drużyny. W trakcie tegorocznego draftu przywitał McKennę na wideo, potwierdzając swoje podekscytowanie i przypomniał, że nie mogą się doczekać, by napisać kolejny rozdział w historii franczyzy.