Ta trzecia tercja… Kazachowie wyrywają nam punkty!

Foto: Marcin Nowak
Reprezentanci Polski przegrali w swoim trzecim meczu podczas Mistrzostw Świata Dywizji IA z reprezentacją Kazachstanu 2:3. Kluczowa dla losów rywalizacji okazała się być ostatnia tercja, w której biało-czerwoni dali się rywalom dogonić i obrócić losy rywalizacji na swoją korzyść.
Świetne otwarcie
Nie mogło się to spotkanie lepiej rozpocząć dla reprezentacji Polski. Już w 2. minucie spotkania świetnie urwał się Patryk Wronka wystrzelił ale guma przeleciała nad bramką. Krążek, który poszybował nad bramką odbił się od bandy, a następnie od pleców kazachskiego golkipera Shutova i w ten kuriozalny sposób, biało-czerwoni objęli prowadzenie w tym arcyważnym spotkaniu. Powiedzieć, że Kazachowie przejęli inicjatywę po stracie bramki to jak nie powiedzieć nic. Reprezentanci Kazachstanu raz po raz zatrudniali Tomasa Fucika, ale bramkarz GKS-u Tychy za każdym razem wychodził z tych starć zwycięsko. Dalsza część pierwszej odsłony przebiegała w podobnym tonie, ale Polacy świetnie bronili, wybronili również grę w liczebnym deficycie i na pierwszą przerwę zjeżdżaliśmy z jednobramkowym prowadzeniem.
Żelazna defensywa
W drugiej odsłonie obraz gry długimi momentami przypominał ten z pierwszej części spotkania. Kazachowie często gościli w polskiej tercji defensywnej, jednak znów polska formacja obronna spisywała się bez zarzutu, a gdy Kazachom udawało się przedrzeć przez zasieki obronne, to na drodze stawała im ostatnia zapora w postaci fenomenalnego Tomasa Fucika, który bronił jak natchniony. W drugiej części środkowej odsłony mecz już się nieco wyrównał i Polacy również kilkukrotnie zagrozili bramce Andreia Shutova. Najgroźniejsze okazje przed Polakami otworzyły się, gdy ci grali w liczebnej przewadze. Trzeba jednak przyznać, że i kazachski golkiper złapał swój rytm i był bardzo pewny w swoich poczynaniach na lodowej tafli. Dzięki takiemu obrotowi spraw, po drugiej odsłonie to wciąż podopieczni Pekki Tirkkonena byli o jedną bramkę bliżej do końcowego triumfu.
Przeklęte trzecie tercje
Wszystko, co złe dla Polaków zaczęło się w trzeciej odsłonie. Najpierw w 49. minucie doprowadzili do wyrównania za sprawą Muratova, który świetnie przekierował gumę tuż przed Fucikiem, nie dając tym samym polskiemu golkiperowi żadnych szans. Prawdziwy dramat Polaków dokonał się jednak na nieco ponad dwie minuty przed końcem spotkania. To był pierwszy moment w tym spotkaniu, gdzie polscy defensorzy nieco się zdrzemnęli. Niestety Kazachowie nie zwykli takich prezentów marnować i po raz pierwszy gości w tym spotkaniu na prowadzenie wyprowadził Semyan Simonov. Polacy po utracie bramki zaryzykowali i ściągnęli z lodu Tomasa Fucika, ale i to nie przyniosło efektu, a rywale wówczas dobili podopiecznych Pekki Tirkkonena. Do pustej polskiej bramki krążek skierował Kirill Savitskyi i stało się jasne, że biało-czerwoni tego meczu nawet nie zremisują. Polakom udało się jednak na dwie sekundy przed końcem skorygować wynik za sprawą Patryka Krężołka, który przekierował gumę po wrzutce Wałęgi spod bandy. To jednak było wszystko na co było stać tego dnia reprezentantów Polski.
Musimy patrzeć na innych
Teraz los ewentualnego awansu do elity nie leży już tylko i wyłącznie w rękach biało-czerwonych, którzy muszą oglądać się na wyniki innych zespołów, a sami wygrać obydwa pozostałe spotkania. Najkorzystniejszym scenariuszem dla Polaków jest dwukrotne zwycięstwo Kazachstanu za 3 punkty, wówczas Polacy przy swoich wygranych wejdą między 16 najlepszych drużyn świata.
Kazachstan – Polska 3:1 (0:1, 0:0, 3:0)
0:1 Wronka Patryk – Łyszczarczyk Alan, Naróg Michał (01:09)
1:1 Muratov Batyrlan – Mikhailov Eduard, Shestakov Arkadiy (48:01)
2:1 Simonov Semyon – Logvin Vselovod, Lyapunov Kirill (57:53)
3:1 Savitskyi Kirill – Kayirzhan Dinkuhamed, Shestakov Arkadiy (58:53)
3:2 Krężołek Patryk – Wałęga Kamil, Wronka Patryk (59:58)