Ćwierćfinały odkupienia. Zaczynamy zabawę na nowo!

Foto: Daniel Sobociński
Konia z rzędem temu, kto przewidział jak będą się rozwijały losy ćwierćfinałowych rywalizacji TAURON Hokej Ligi w każdej z par. W dzisiejszych drugich spotkaniach ćwierćfinałowych bojów wszystkie drużyny, które przegrały wczorajsze spotkania, zdołały odkupić swoje winy i zremisować stany rywalizacji.
MECZYCHO w Katowicach. Cracovia zwycięża w 7. serii karnych!
Pierwsza tercja należała do „Pasów”. Krakowianie, a konkretniej Sean Montgomery dwukrotnie pokonał Eliassona i dał dwubramkowe prowadzenie „Pasom”. Podopieczni Krystiana Dziubińskiego wyciągnęli wnioski z wczorajszych, jedenastu straconych bramek i w tym spotkaniu krakowianie zagrali bardzo skutecznie w defensywie. Przez resztę spotkania zawodnicy GKS-u starali się odrobić straty z pierwszej tercji, ale hokeiści Jacka Płachty nie byli w stanie znaleźć recepty na dobrze dysponowaną defensywę Cracovii na czele ze skutecznym Lipiainenem. Nic nie trwa jednak wiecznie i katowiczanom w końcu udało się skruszyć krakowski mur, a dokonali tego w samej końcówce. Najpierw bramkę kontaktową zdobył Bartosz Fraszko, a na nieco minutę przed końcem do wyrównania doprowadził Koivusari. To wszystko doprowadziło do tego, że w tym spotkaniu potrzebna była dogrywka, aby rozstrzygnąć los tego starcia. Ta jednak nie przyniosła rozstrzygnięcia i potrzebne były jeszcze rzuty karne. Aż 7 serii najazdów oglądali widzowie w Satelicie. Minimalnie lepsi w tych rzutach karnych okazali się być goście, a decydujący rzut karny wykorzystał Damian Kapica.
GKS Katowice – Comarch Cracovia 2:3 (0:2, 0:0, 2:0, 0:0, 2:3k.)
Stan rywalizacji 1-1
JKH odrabia straty. Kaarlehto bohaterem!
Straty z pierwszego spotkania udało się za to odrobić zawodnikom JKH GKS-u Jastrzębie, którzy od samego początku narzucili Mistrzom Polski z Tychów twarde warunki. W pierwszej tercji jastrzębianie byli bezbłędni w defensywie, a wszystko co mieli w kontrach zamienili na bramki, dzięki czemu prowadzili już 2:0 po bramkach Nalewajki i Berzinsa. W drugiej odsłonie obraz gry niewiele się zmienił, to tyszanie byli stroną przeważającą ale niewiele z tego wynikało pod bramką Kaarlehto. Jastrzębianie z kolei cierpliwie czekali na swoje okazje i się doczekali. Prowadzenie gości podwyższył Emil Bagin podczas gry w liczebnej przewadze i przed ostatnią odsłoną podopieczni Pekki Tirkkonena mieli, aż 3 bramki do odeobienia. W trzeciej odsłonie Mistrzowie Polski zaczęli odrabiać straty i Viitanen zmniejszył stratę do rywali. W końcówce tyszanie starali się dogonić rywali i bardzo wcześnie zdecydowali się na manewr ściągnięcia bramkarza, ale manewr ten nie opłacił się gospodarzom, bo Szymon Kiełbicki wykorzystał swoją szybkość i zamknął emocje w tym spotkaniu. W ostatniej minucie wynik jeszcze skorygował Alan Łyszczarczyk, ustalając tym samym go na 2:4 dla ekipy JKH GKS-u Jastrzębie. Do Karwiny przenosimy się zatem z remisowym stanem 1:1.
GKS Tychy – JKH GKS Jastrzębie 2:4 (0:2, 0:1, 2:1)
Stan rywalizacji 1-1
Unia wykorzystała atut własnego lodu i złamała „Stalowe Pierniki”
Po wczorajszej porażce z gośćmi z Torunia, margines błędu dla oświęcimian stał się bardzo mały. Hokeiści z Oświęcimia nie mogli sobie pozwolić na kolejną porażkę, przed przesunięciem serii do Torunia. Spotkanie miało podobny przebieg z tą różnicą, że Unitom tym razem udawało się pokonywać Svenssona. Kluczowe okazały się gry w formacjach specjalnych. Najpierw na prowadzenie miejscowych wyprowadził Ołeksandr Peresunko. W drugiej tercji wyrównał Rusłan Baszyrow, ale jeszcze w tej samej odsłonie prowadzenie gospodarzom zwrócił Reece Scarlett. W trzeciej odsłonie znów podczas gry w przewadze podwyższyli oświęcimianie za sprawą Petrasa. Torunianie walczyli jeszcze o powrót w tym spotkaniu, ale stać ich było tylko na kontaktowe trafienie Arraka. Na więcej już oświęcimianie gościom nie pozwolili i do Torunia przenosimy się z wyrównanym stanem rywalizacji.
Unia Oświęcim – KH Energa Toruń 3:2 (1:0, 1:1, 1:1)
Stan rywalizacji 1-1
Szalony mecz w Sosnowcu! Hat-trick Padakina prowadzi Polonię do zwycięstwa.
Fatalna pierwsza tercja w wykonaniu podopiecznych Mathiasa Lehtonena zadecydował o finalnym wyniku drugiej ćwierćfinałowej bitwy w Sosnowcu. Bytomianie wykorzystali ten słabszy okres gry Zagłębia w pierwszej odsłonie, zamykając ją wynikiem, aż 1:4 po bramkach Lehtimakiego, Górnego, Sawickiego i Padakina. Sosnowiczanie byli w stanie odpowiedzieć jednym trafieniem Alanena. W pierwszej odsłonie nie najlepiej spisywał się blok defensywny sosnowieckiej ekipy, a do tego niepewne interwencje Niilo Halonena doprowadziły, że już w pierwszej odsłonie goście odskoczyli na trzy bramki różnicy a do sosnowieckiej bramki wkroczył drugi bramkarz Maciej Miarka. W drugiej odsłonie sosnowiczanie nie byli w stanie odpowiedzieć na bytomskie trafienia z pierwszej tercji. Zawodnicy z Sosnowca za odrabianie strat zabrali się dopiero w trzeciej odsłonie, najpierw złapali kontakt po bramkach Hamalainena i Chmielewskiego, ale potem znów odpowiedział Padakin. Kilka chwil później kontakt miejscowym znów dał Alanen, ale to było wszystko na co było dzisiaj stać ekipę Lehtonena. Bytomianie ustalili wynik trafieniem Padakina do pustej, tym samym napastnik Polonii skompletował hat-tricka.
ECB Zagłębie Sosnowiec – BS Polonia Bytom 4:6 (1:4, 0:0, 3:2)
Stan rywalizacji 1-1