„Nikt z nami nawet nie rozmawiał”. Zawodnicy STS-u wciąż niepewni sytuacji

fot. Andrzej Golema
Wczorajsza konferencja informująca o połączeniu sił pomiędzy STS-em Sanok a Sokiłem Kijów przyniosła na dobrą sprawę więcej pytań niż odpowiedzi. Jednym z głównych postulatów obustronnego porozumienia ma być spłata zobowiązań wobec zawodników oraz sztabu szkoleniowego przez stronę ukraińską. W opozycji jednak do takich deklaracji pozostaje obraz spraw przedstawiony przez środowisko byłych zawodników, którzy podkreślają, że zaległości sięgają października, a dialogu brak.
Jak informowaliśmy wczoraj fundamentalną sprawą porozumienia ma być spłata przez ukraińską stroną wszystkich zobowiązań sanockiego klubu:
Jak podkreślał Matuszewski, rozmowy prowadzone były z licznymi podmiotami, jednak pomimo starań wielu osób, na krajowym podwórku nie udało się znaleźć partnera, gwarantującego stabilność finansową. Współpraca podjęta pomiędzy klubami ma gwarantować również spłatę zobowiązań sanockiej spółki wobec wielu podmiotów. A te jak na hokejowe realia w Polsce są dosyć poważnym obciążeniem i sięgają, według deklaracji Matuszewskiego około 800 tysięcy złotych, w tym wobec samych zawodników mają wynosić około 100 tysięcy. Budżet na przyszły sezon, jaki mają zagwarantować podmioty stojące za Sokiłem Kijów, ma wynosić około miliona euro.
Taka deklaracja sprawiła, że pomimo wielu wątpliwości i niewiadomych dotyczących kształtu współpracy, wyłaniał się mocny pozytyw. Zawodnicy oraz sztab szkoleniowy otrzymają zaległe pieniądze, których w innym przypadku mogli by nie zobaczyć. Sęk w tym, że sami zawodnicy i sztab o tych planach również dowiedzieli się z konferencji. Choć wydaje się to nieprawdopodobne, pomimo rzekomego pozyskania inwestora, nikt o tym nie poinformował drugiej strony. Tak wynika z relacji przedstawionej we wpisie Jakuba Bukowskiego
Kapitan sanockiej drużyny z ubiegłego sezonu emocjonalnie reagował w mediach społecznościowych na doniesienia z Areny Sanok. „Bukoś” wytknął władzom, że publicznie dziękują za wsparcie, pomimo gigantycznego zadłużenia spółki. Co więcej po głośnej sesji rady miejskiej – dialog miał zostać przerwany i nie wznowiony aż do dzisiaj.
Podpisanie współpracy pomiędzy STS-em a Sokiłem dla wielu kibiców jest swoistym cyrografem. Z drugiej strony ciężko mieć obiekcję do ligowego kopciuszka, który chwyta się brzytwy aby nie zatonąć. Rywalizacja z mogącymi liczyć na sowite miejskie dotacje klubami, sprawia, że biedniejsi próbują łapać się każdej szansy, niejednokrotnie wpadając w spirale zadłużenia, która pogrzebała w ostatnich latach wiele uznanych marek. Kamyczek wrzucony przez Kubę Bukowskiego to kolejny znak zapytania, który daje do myślenia, czy w tym układzie aby na pewno jest chroniony interes polskiego hokeja?
PEŁNE OŚWIADCZENIE ZAWODNIKA:
Drodzy kibice,Chciałbym się odnieść do sytuacji związanej z naszym klubem a także tego że my jako zawodnicy w sposób ostry komentowaliśmy wczorajszą konferencję. Na wstępie chciałbym powiedzieć że do dzisiaj nic się w naszym przypadku nie zmieniło i nie otrzymaliśmy ani złotówki zaległych pieniędzy i również nikt z nami nawet nie rozmawiał. Po całej sytuacji która miała miejsce w urzędzie miasta zostaliśmy zablokowani przez Panią prezes i pozostawieni bez możliwości rozmowy a także porozumienia w sprawie naszych umów. Pisaliśmy różnego rodzaju pisma, wezwania które nawet nie zostały przez prezes odebrane. Pragnę przypomnieć że zaległości np. trenera sięgają października a mamy czerwiec! Wiele razy było ciężko ale zawsze ktoś próbował z nami rozmawiać szukać rozwiązania problemu a w tym przypadku zostaliśmy zablokowani i sprawa została usunięta. Każdy ma swoje granice i Pani prezes wychodząc na konferencję z uśmiechem na twarzy i mówiąca że w sumie to było fajnie i że dziękuję za wsparcie napluła nam wszystkim w twarz. Przypominam za spółka została zadłużona prawie na milion złotych i po tym wszystkim słyszmy że w sumie było fajnie…Rozumiem że komuś mogły te nasze słowa nie przypaść do gustu ale drodzy kibice my też jesteśmy tylko ludźmi i też mamy swoje granice cierpliwości. Przykład Trenera Rąpały idealnie pokazuje jak zostali potraktowani swoi ludzie a w tym przypadku legendy których wizerunek widzimy na muralu pod zamkiem, człowiek który przez 30 lat związany jest z naszym hokejem został potraktowany jak najgorszy, mało tego co ciekawe niektórzy rozliczają naszych trenerow którym obiecana była drużyna za kilka milionów a dostali za kilkaset tysięcy. Pomimo tego podjeli się tego wyzwania wiedząc ile ten klub dla nich znaczy.Sanoccy wychowankowie od lat pokazywali że potrafią stanowić o sile STSu ale projekt musi mieć ład i skład a nie totalny chaos i brak szczerości bez której nie da się stworzyć udanego zespołu więc prosiłbym aby ludzie nie skreślali sanoczan po tym jednym sezonie.Z tego miejsca chciałbym przeprosić tych ludzi którzy poczuli się urażeni naszymi komentarzami w tym moim ale naprawdę jesteśmy już na granicy cierpliwości tym bardziej że na radzie miasta padały przekleństwa a także fałszywe oskarżenia zwłaszcza w moim kierunku.Na koniec informuje że nie mamy na celu prowadzenia z nikim wojny ale chcieliśmy pokazać że są pewne granice.STS!