Szwajcarzy nie przełamali finałowej klątwy. Finlandia Mistrzem Świata!
Niesamowity finałowy bój o złoto zaserwowali kibicom hokeiści Szwajcarii i Finlandii. Pojedynek między „Helwetami” a „Suomi” nie przyniósł wielu bramek, ale chyba nikt nie żałował pieniędzy wydanych na bilet. Gospodarze kończą jednak domowe mistrzostwa ze złamanymi sercami i trzecim przegranym finałem pod rząd.
Twarda walka od początku
Spotkanie zaczęło się, tak jak wielu oczekiwało od twardej walki i szczelnie postawionych zasieków defensywnych. W finale nie ma bowiem marginesu błędu, a obydwie drużyny pokazały już, że są w stanie fenomenalnie wykorzystywać okazje i skutecznie chronić wynik. Zdecydowanie więcej z gry mieli Finowie, ale działo się to głównie za sprawą wykluczeń Szwajcarów, którzy w krótkim odstępie czasu złapali dwie kary mniejsze i wówczas statystyka strzałów na bramkę mocno przechyliła się na stronę hokeistów „Suomi”, ale od początku Genoni w szwajcarskiej dał jasny sygnał, że zaskoczenie go nie będzie łatwym wyzwaniem w tym spotkaniu. Do głosu „Helweci” doszli w końcówce pierwszej odsłony, kiedy w kilku dobrych akcjach sprawili duże problemy Finom pod ich bramką. Tym razem Annunen kilkukrotnie zmuszony do wysiłku pokazał, że i z nim trzeba się liczyć. Podczas dobrej końcówki Szwajcarzy uzyskali jeszcze przewagę 5 na 3 skutecznie prowokując rywali tuż przed syreną oznajmiającą koniec pierwszej tercji.
Niewykorzystana szansa
I właśnie tej przewagi reprezentanci Szwajcarii mogą żałować najbardziej. Gra „Helwetom” się nie kleiła i tak na dobrą sprawą podczas tej dwuosobowej przewagi tylko jeden strzał pofrunął w stronę Annunena. W późniejszej części środkowej odsłony tym razem inicjatywę wciąż mieli gospodarze turnieju. Jednak podobnie jak Genoni w pierwszej tercji, tak w drugiej tercji świetnie spisywał się fiński golkiper, który w bardzo nieraz efektowny sposób radził sobie z próbami Szwajcarów. Podopieczni Jana Cadieux mimo przewagi w tej odsłonie podobnie jak Finowie wcześniej, nie byli w stanie wykorzystać swoich szans, co oznaczało, że na pierwszą bramkę musieliśmy czekać dalej.
Wymiana ciosów ale dalej bez efektów
Trzecia tercja to połączenie obrazów gry z pierwszej i drugiej odsłony. Tylko w tej części spotkania żadna z ekip nie miała już trwałej inicjatywy. Akcja przenosiła się spod jednej do drugiej bramki, a obie ekipy wciąż szukały sposobności na zaskoczenie świetnie dysponowanych bloków defensywnych i jeszcze lepiej spisujących się między słupkami golkiperów. Najgroźniejsze okazje w tej tercji mieli po stronie szwajcarskiej Pius Suter, który z bliskiej odległości nie był w stanie zaskoczyć Annunena. Po stronie fińskiej był to Mikkael Granlund, który nie trafił do odsłoniętej części siatki po dobrym dograniu zza bramki. W końcówce trzeciej odsłony nikt już nie chciał popełnić żadnego decydującego błędu i stało się jasnym, że niechybnie zmierzamy w tym finale do dogrywki.
Złoty gol Heleniusa!
Dogrywka to prawdziwy festiwal indywidualnych popisów. Już na samym początku po strzale Puljularviego zadźwięczał słupek, by chwilę później Jager przymierzył wprost w spojenie bramki Anunena. Przez 10 minut obie ekipy wymieniały się szansami, ale bezbłędni byli bramkarze. Raz za razem gdy wydawało się, że ten mecz już się zakończy to i Annunen i Genoni pokazywali z jakiej gliny są ulepieni. Impas strzelecki został jednak przełamany. Kosta Helenius w 11. minucie dogrywki urwał się spod bandy, objechał obrońców i z wydawało się bardzo ciężkiej pozycji wypalił. Wystrzelił na tyle celnie przy asyście dwóch defensorów, że Leonardo Genoni nie mógł nic zrobić. Swiss Life Arena ucichła i pogrążyła się w pojedyńczych okrzykach radujących się fińskich kibiców. To oznaczało jedno, Finlandia została Mistrzami Świata 2026!
Szwajcarzy mimo ambitnej walki przegrali trzeci finał Mistrzostw Świata Elity z rzędu. Dwa lata temu ulegli Czechom, a ro temu musieli uznać wyższość Amerykanów. Co więcej „Helweci” od trzech lat nie byli w stanie w spotkaniu finałowym zaaplikować choćby jednej bramki. Każdy finał zawodnicy ze Szwajcarii przegrywali do zera. Ta porażka boli tym bardziej, że stała się faktem na szwajcarskiej ziemi przed własną publicznością, która gotowa już była, by w końcu otwierać szampany i cieszyć się z tytułu.
Finowie z kolei po raz kolejny pokazali wyrachowanie godne Mistrzów Świata. To już piąty tytuł mistrzowski reprezentacji Finlandii, a zarazem pierwszy medal hokeistów „Suomi” od 2022 roku, kiedy to zdobyli mistrzowski tytuł na własnym lodzie w Helsinkach. Zawodnicy z Finlandii mają za sobą niemal perfekcyjny turniej, w którym ulegli tylko raz i to Szwajcarom w fazie grupowej. To tylko pokazuje, że w finałowej bitwie zmierzyły się dwa najlepsze teamy tegorocznego czempionatu.
GRATULUJEMY TYTUŁU FINLANDII!