Historyczne rekordy, shutout i radość nie do opisania. Carolina Hurricanes zdobywa Puchar Stanleya!

Grafika: Madzia Ilukowicz
Ostatni gwizdek już wybrzmiał, skończyły się rozważania – kto wygra? Faworyt czy może jednak Vegas podniesie się z kolan i wydrze wygraną z rąk Canes? Starcie w T-Mobile Arena w Vegas okazało się decydujące.
Decydujące o wygranej Carolina Hurricanes. Za nami historyczna seria, obfitująca w rekordy, niesamowite statystyki i przede wszystkim ogromne emocje.
Kiedy ostatnio ekipa z Raleigh uniosła Puchar, towarzyszyła im jedna z osób, która i dziś ten Puchar trzymała. Rod Brind-Amour w 2006 roku był kapitanem Carolina Hurricanes. 20 lat później, dzisiejszej nocy, jako trener doprowadził kolejne pokolenie do najważniejszej wygranej w hokeju.
Wydawać by się mogło, że skoro mamy ostateczną wygraną, to Carolina była zespołem, który ten mecz zdominował. Jeśli zerknąć na statystyki dostępne na stronie NHL, zauważymy jednak, że absolutnie tak nie było. Jedyna strefa, w której Vegas mocno ustąpiło, było przejmowanie krążka od przeciwnika. Kluczowa okazała się defensywa, która w ekipie Huraganów była dosłownie nie do przebicia. Przewaga własnego lodu dla Vegas była w tym meczu nieistotna.
Już w 3 minucie meczu Taylor Hall przyczaił się z dala od głównego zamieszania i kiedy Jaccob Slavin przekazał mu krążek, wykorzystał nieuwagę obrońców Rycerzy i pokonał Harta, który został sam na sam z obrońcą Canes. Do końca pierwszej tercji zawodnicy Vegas dwoili się i troili, żeby wyrównać wynik. Jednak Brandon Bussi od samego początku stał w bramce z takim spokojem, że natarcia przeciwnika nie były dla niego problemem.
Druga odsłona meczu znów okazała się wygrana dla Hurricanes. Jedynego gola w tej tercji zdobył Jackson Blake, 22-letni napastnik, który znalazł dla swojego strzału okienko i po raz kolejny pokonał bramkarza Vegas. Kibice gospodarzy ucichli, a sami Rycerze wydawali się jeszcze bardziej sfrustrowani. W drugiej części tej tercji Hurricanes zbudowało mur przed bramką Bussiego, kompletnie odcinając przeciwnika.
Można by powiedzieć, że Carolina za zadanie postawiła sobie zdobycie jednego gola na każdą tercję. Trzecia część meczu przebiegła praktycznie bez goli – frustracja Vegas dodała im determinacji, żeby poprawić defensywę, a Canes utrzymali swoją postawę z poprzednich tercji. Kluczowym momentem okazało się ściągnięcie Harta z lodu. To wtedy Nikolaj Ehlers strzelił do pustej bramki. Ten sam zawodnik zrobił to także w czwartym meczu tej serii.
To wszystko mówi samo za siebie. Choć obydwie drużyny zagrały wyrównany na wielu płaszczyznach mecz, to Carolina Hurricanes okazało większą determinację w zdobyciu Pucharu Stanleya po 20 latach. Brandon Bussi zaliczył swój pierwszy shutout w karierze w fazie playoff. Przypomnijmy, że ten 27-letni bramkarz w tych finałach miał swój debiut w fazie playoff! Ten sezon był też jego pierwszym sezonem w NHL.
Można powiedzieć, że zdobycie Pucharu zajęło ekipie z Raleigh jednocześnie ogromną ilość czasu i najmniejszą ilość rozegranych meczy od 38 lat. Canes czekali 20 lat na ponowną wygraną, a ta faza playoff była dla nich niczym sprint, bo skończyli z bilansem 16-3, po drodze wygrywając dwukrotnie 4-0. Ostatnio lepszy wynik, 16-2, uzyskali Edmonton Oilers w 1988 roku z Waynem Gretzkym jako kapitanem.
Ta wygrana ostatecznie kończy aktywny sezon hokeja. Za nami playoffy pełne wzlotów i upadków, historycznych rekordów i niesamowitych osiągnięć. Co przyniesie kolejny sezon?
Tak więc cytując admina konta NHL – goodnight, hockey fans.